Ćwierć wieku temu na PlayStation 2 zadebiutowała Onimusha: Warlords, jedna z pierwszych dużych produkcji Capcomu na tę konsolę. Gra osadzona w realiach feudalnej Japonii okresu Sengoku, łączyła dynamiczną walkę wręcz z elementami survival horroru, czerpiąc wyraźne inspiracje z serii Resident Evil. Gracz wcielał się w samuraja Samanosuke Akechiego, który stawał do walki z demoniczną armią, wykorzystując miecze, magię oraz charakterystyczny system pochłaniania dusz przeciwników.
Tytuł wyróżniał się filmową prezentacją, statycznymi ujęciami kamery oraz realistycznym wizerunkiem głównego bohatera, wzorowanym na japońskim aktorze Takeshim Kaneshiro. Mechanika rozgrywki była stosunkowo przystępna, ale jednocześnie wymagała taktycznego podejścia do walki i zarządzania zasobami. Onimusha: Warlords szybko zdobyła popularność, stając się jednym z ważniejszych tytułów w początkowym okresie życia PlayStation 2. Gra zapoczątkowała serię, która przez kolejne lata doczekała się kilku kontynuacji i spin-offów, umacniając markę jako jeden z bardziej rozpoznawalnych eksperymentów Capcomu z łączeniem japońskiej historii i fantastyki.
25 lat została uruchomiona Wikipedia, początkowo jako eksperyment oparty na idei swobodnej, otwartej współpracy przy tworzeniu encyklopedii. W czasach, gdy dominowały zamknięte źródła wiedzy i drukowane wydania, projekt ten proponował coś radykalnie innego: treści tworzone i aktualizowane przez społeczność użytkowników z całego świata, dostępne bezpłatnie dla każdego z połączeniem internetowym. Początkowo traktowana z rezerwą, z biegiem lat Wikipedia stała się jednym z podstawowych źródeł informacji w sieci.
Przez ćwierć wieku istnienia encyklopedia rozrosła się do setek wersji językowych i milionów artykułów, obejmujących niemal każdą dziedzinę wiedzy. Jej znaczenie nie polega wyłącznie na skali, lecz także na modelu działania: przejrzystych zasadach edycji, nacisku na źródła oraz ciągłej kontroli jakości prowadzonej przez społeczność. Wikipedia stała się punktem odniesienia dla uczniów, studentów, a nawet dla dziennikarzy czy badaczy.
Po 25 latach Wikipedia pozostaje jednym z najbardziej wpływowych projektów internetowych XXI wieku. Choć jej forma i zasady były wielokrotnie dostosowywane do zmieniającej się rzeczywistości globalnej sieci, podstawowe założenie pozostało niezmienne: tworzenie ogólnodostępnej encyklopedii rozwijanej wspólnym wysiłkiem społeczności. Z perspektywy czasu widać, że był to projekt, który trwale wpłynął na sposób, w jaki korzystamy z informacji.
Ćwierć wieku temu zadebiutował RuneScape, przeglądarkowa gra MMORPG stworzona przez braci Andrew i Paula Gowerów, działających pod szyldem Jagex. W czasach, gdy gatunek dopiero zyskiwał popularność, tytuł wyróżniał się dostępnością, prostą oprawą graficzną oraz naciskiem na rozwój postaci bez narzuconej ścieżki fabularnej. Gracze trafiali do świata Gielinor, gdzie mogli samodzielnie wyznaczać sobie cele, rozwijać umiejętności i uczestniczyć w zadaniach o bardzo zróżnicowanym charakterze. Model oparty na ciągłych aktualizacjach sprawił, że gra regularnie się zmieniała i rosła wraz ze swoją społecznością.
Na przestrzeni lat RuneScape doczekało się wielu istotnych ewolucji, w tym uruchomienia RuneScape 2, późniejszego RuneScape 3 a przede wszystkim przejścia z przeglądarkowej wersji napisanej w Javie do dedykowanego klienta stworzonego w C++. Ważnym momentem w historii gry było również zachowanie dostępu do klasycznej wersji, dziś znanej jako Old School RuneScape, która odwołuje się do mechanik z połowy lat 2000. Dziś oba tytuły – nowoczesny i odlskulowy RuneScape – są dostępne na Steamie, a kolejną pozycją z tego uniwersum będzie kooperacyjny survival Runescape: Dragonwilds, obecnie grywalny w ramach wczesnego dostępu, również na platformie Valve.
W lipcu 2017 roku RuneScape zdobył kilka wpisów w Księdze Rekordów Guinessa, m. in. dla najczęściej update’owanej darmowej gry MMORPG – 1014 aktualizacji w 16,5 roku istnienia tytułu, a także największej liczby zarejestrowanych użytkowników – niemal 255 milionów stworzonych kont graczy. Dziś MMO może nie jest już tak popularnym gatunkiem jak jeszcze kilka lat temu, ale RuneScape nadal ma liczne grono wiernych fanów. Graliście choć przez chwilę?
Zawsze zastanawiałem się jaka gra miała premierę w dniu moich urodzin. Niestety w żadnym z dostępnych źródeł nie znalazłem tytułu, który ukazałby się na rynku dokładnie 40 lat temu. Za to 24 marca 2001, w dniu, w którym obchodziłem „osiemnastkę” światło dzienne ujrzał pierwszy system operacyjny z rodziny Mac OS X – wersja 10.0 o nazwie kodowej „Cheetah”. Dla użytkowników komputerów spod znaku nadgryzionego jabłka była to rewolucja większa niż dla świata PC przejście z Windowsa 3.1 na 95, albo z 98/Me na XP. W jednym momencie wszystkie dotychczasowe aplikacje przestawały działać natywnie. Co prawda Apple zadbało o możliwość pracy za pomocą emulacji, ale dla pewności każdy nabywca nowego systemu przez jakiś czas otrzymywał także poprzednią wersję Mac OS Classic, by w razie potrzeby móc uruchomić drugi system operacyjny.
Nowa jakość w prostej linii wywodziła się z przejęcia przez Apple firmy NeXT, dzięki któremu jej współzałożyciel Steve Jobs wrócił, przejął stery i uczynił najbardziej wartościową firmą notowaną na amerykańskiej giełdzie. O epizodzie pracy Jobsa na wygnaniu, mam nadzieję będzie jeszcze okazja wspomnieć, bo to dość ciekawy fragment historii, a przypomnę, że ze sprzętów NeXT korzystało chociażby id Software tworząc Dooma i Quake’a. Systemem operacyjnym tych komputerów był NeXTSTEP powstały na bazie BSD z rodziny systemów Unixowych. Po przejęciu przez Apple NeXTSTEP posłużył za bazę w rozwoju nowego OSa dla komputerów Macintosh. Dla użytkownika najbardziej widoczny element Mac OS X, w stosunku do Mac OS Classic to nowy interfejs Aqua, który 22 lata temu wyglądał bardzo nowocześnie, wręczy futurystycznie i sprawiał wrażenie, że Windows to brzydki zlepek okienek z końca lat 80-tych.
// zdjęcia z archive.org, screenshoty z AppleWiki oraz instrukcji obsługi komputera iMac
Okrągłe dwudzieste urodziny obchodzi dziś Twisted Metal Black, piąta odsłona serii zapoczątkowanej w 1995 roku na starym poczciwym szaraku. Produkcja Incognito Entertainment, wydana przez Sony, była exclusivem na konsolę PlayStation 2. Zebrała znakomite recenzje i z wynikiem 91/100 znajduje się w TOP50 na liście najlepszych tytułów na PS2 w serwisie Metacritic, oczywiście z odznaką „Must Play”. Jednocześnie była to pierwsza i póki co jedyna część Twisted Metal, w którą miałem okazję dłużej pograć.
Na początku lat dwutysięcznych miałem do dyspozycji wyłącznie PC, przez co ominęło mnie dość sporo ciekawych pozycji. Były to czasy, gdy na całym świecie triumfy święciło Sony. PlayStation 2 sprzedano niemal trzy razy więcej niż wszystkich innych konsol szóstej generacji razem wziętych. Jednocześnie pojawiało się znacznie więcej tytułów przeznaczonych wyłącznie na konsole (czytaj głównie PS2), niż w obecnych czasach – serie: Metal Gear Solid, God of War, Burnout, Tekken, Final Fantasy, czy chociażby wspomniany dziś Twisted Metal. Odsłona o podtytule Black jest dostępna w PlayStation Store w ramach kolekcji gier pierwotnie wydanych na PS2 a uruchamianych na PS4 w trybie emulacji.
Fakt, że mamy do czynienia z oryginalnym tytułem, a nie remasterem jest w moim odczuciu największą wadą Twisted Metal Black. Widać gołym okiem, że gra lekko zestarzała się w ciągu tych dwudziestu lat. Przydałyby się dokładniejsze tekstury, nowe bardziej szczegółowe modele 3D, czy też nieco poprawiona fizyka. Wszystko to idzie jeszcze przeboleć, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z przyzwoitym tytułem retro. Największą udręką jest sterowanie. Gra jest czymś w rodzaju Quake’a 3, gdzie zamiast biegać zasiadamy za kierownicą samochodu a zamiast widoku FPP mamy perspektywę trzeciej osoby, bez jakiejkolwiek kontroli kamery. Naszym celem, niezależnie od trybu gry (kariera, pojedyncza rozgrywka, survival, oraz multiplayer) jest pokonanie przeciwników na jednej z dziesięciu aren. Wybrani bohaterowie kierują pojazdami różniącymi się takimi parametrami jak: szybkość, zwrotność, pancerz czy siła ognia. Opcje gry nie pozwalają w dowolny sposób skonfigurować przycisków, a żaden z predefiniowanych rozkładów mi nie podpasował. Problemem gry jest bycie jednocześnie samochodówką i strzelaniną, więc z jednej strony chciałoby się odpalać bronie za pomocą R2/RT, ale z drugiej L2/LT i R2/RT powinny odpowiadać za hamulec/gaz. Mimo tych perypetii, Twisted Metal Black potrafił mnie wciągnąć na kilka wieczorów.
Brak natywnie obsługiwanej kompatybilności wstecznej przez PS4 z pewnością jest wadą tej konsoli. Jeśli ktoś posiada płytę z grą i sprawne PlayStation 2, nie ma sensu by kupić ten tytuł jeszcze raz. Jednak osoby takie jak ja, których ominęła tamta generacja sprzętu, nie będą żałowały wydanej gotówki, zwłaszcza jeśli uda się trafić na promocję, gdzie Twisted Metal Black kosztuje tyle co dwa dobre piwa. A na zakończenie doklejam ponadczasowy przebój The Rolling Stones, będący jednym z utworów ścieżki dźwiękowej. Dawno go nie słyszałem i odkąd pierwszy raz trzy tygodnie temu zobaczyłem końcowe napisy w Twisted Metal mam go zapętlonego w liście odtwarzania.
// screenshoty własne z wersji emulowanej na PS4 dostępnej w sklepie PlayStation Store