22 października 2001
25 lat temu do napędów PlayStation 2 trafiły krążki DVD z Grand Theft Auto III – odsłoną, która na zawsze odmieniła oblicze jednej z najpopularniejszych obecnie serii gier komputerowych. Za produkcję odpowiadało szkockie studio DMA Design (dziś: Rockstar North), znane wcześniej z dwóch pierwszych części GTA. Korzystając z mocy, jaką oferowała nowa konsola Sony, twórcy postanowili odejść od widoku z góry na rzecz w pełni trójwymiarowego świata, który mogliśmy obserwować zza pleców głównego bohatera. Akcja gry rozgrywała się w Liberty City, fikcyjnym mieście wzorowanym na Nowym Jorku, gdzie wcielaliśmy się w bohatera o imieniu Claude. Po zdradzie ze strony swojej partnerki rozpoczął on współpracę z lokalnymi gangami i stopniowo piął się po szczeblach przestępczego półświatka.
Największą siłą Grand Theft Auto III była swoboda, jaką oddano w ręce graczy. Rozległe miasto, podzielone na trzy dzielnice, można było przemierzać pieszo lub za kierownicą rozmaitych pojazdów, wykonując kolejne misje fabularne albo zajmując się licznymi dodatkowymi aktywnościami. Napady, pościgi policyjne, nielegalne wyścigi czy poszukiwanie ukrytych paczek sprawiały, że nawet po zakończeniu głównego wątku w Liberty City wciąż było co robić. Do tego dochodziły stacje radiowe, charakterystyczny humor i liczne nawiązania do amerykańskiej popkultury. Sukces gry pokazał, jak ogromny potencjał kryje się w połączeniu trójwymiarowego świata z niemal nieograniczoną swobodą działania, wyznaczając kierunek rozwoju wielu późniejszych produkcji.
Dla mnie Grand Theft Auto III było przede wszystkim ogromnym skokiem technologicznym. Jeszcze kilka lat wcześniej zagrywałem się w pierwszą i drugą część serii, oglądając akcję z góry i poruszając się po stosunkowo niewielkich fragmentach miasta. Przeniesienie GTA w pełne trzy wymiary i możliwość swobodnego przemierzania całego Liberty City wydawały mi się wtedy czymś wręcz abstrakcyjnym. Nagle można było wsiąść do samochodu, pojechać w dowolnym kierunku, odkrywać kolejne zakątki miasta i podejmować się dziesiątek pobocznych misji oraz dodatkowych zadań. To, co wcześniej było jedynie prostą grą, w której kradliśmy pojazdy, zmieniło się w ogromny, otwarty świat, w którym można było spędzać długie godziny, niekoniecznie podążając za główną fabułą. Trudno było wtedy nie odnieść wrażenia, że właśnie na naszych oczach gry komputerowe wkraczają w zupełnie nową epokę.
// screenshoty ze Steama oraz oficjalnej strony Rockstar
















































































































































































