Archiwa tagu: 2025

Urlop A.D. 2025

6-27 kwietnia 2025

Nieczynne z powodu, że zamknięte!

W chwili, gdy czytacie te słowa jestem właśnie na lotnisku a być może już w trakcie lotu na długo wyczekiwany urlop. Okolice Wielkanocy to najlepszy okres, by odwiedzić rodzinę w Chinach, bo po pierwsze nie jest jeszcze tak gorąco jak latem, a po drugie, mój syn ma wtedy 2,5 tygodnia ferii wiosennych. Podobnie jak w zeszłym roku, na cały ten czas, a nawet nieco dłużej, bo do końca kwietnia zaplanowałem wszystkie wpisy rocznicowe zarówno na blogu, jak i na Facebooku. Oczywiście postaram się tu zajrzeć, poczytać i poodpowiadać na komentarze, ale każda wizyta w Państwie Środka to zagadka, czy poprzednio działający VPN nadal będzie funkcjonował. Jeśli nie będzie problemów, to z pewnością wrzucę jakieś fotki i relacje.

A gdyby jednak Wielki Chiński Firewall zupełnie odciął mnie od zachodniego świata, to życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt!

Gothic Remake - Nyras Prologue #00

Gothic Remake – Nyras Prologue

Nie brałem nigdy wcześniej udziału w steamowym festiwalu dem Next Fest, bo zwyczajnie nie miałem sprzętu. Tym razem, dzięki ubiegłorocznemu prezentowi urodzinowemu w postaci konsoli Legion Go mogłem sprawdzić o czym w PC-towym świecie będzie głośno w najbliższym czasie. Oprócz wersji demonstracyjnej Chernobylite 2, o której już pisałem kilka dni temu, postanowiłem ograć także nadchodzący remake najbardziej polskiej (zaraz po Heroes of Might & Magic III) gry w historii.

Mowa oczywiście o Gothicu. Demo niestety nie pozwala nam wcielić się w Bezimiennego, ale zamiast niego kierujemy losem Nyrasa, przyszłego nowicjusza z Bractwa Śniącego, którego można spotkać w oryginalnej wersji gry. Ląduje on jako skazaniec w Kolonii i musi znaleźć schronienie, aby przetrwać pierwszą noc. Nie może udać się do żadnego z obozów, gdyż drogę z placu wymian zasypała skalna lawina i jej oczyszczenie ma zająć kilka dni. Nikt ze spotkanych mieszkańców, dobrze znanych z pierwowzoru: Diego, Świstak, Drax czy Ratford nie chce Nyrasowi bezinteresownie udzielić schronienia a na domiar złego, w okolicy grasuje cieniostwór.

Demo można ukończyć w godzinę choć momentami nie jest łatwo. W czasie walki widać, że kierujemy losem żółtodzioba, którego początkowym celem będzie wyłącznie nie dać się zabić. Chwila nieuwagi podczas potyczki z kretoszczurem czy ścierwojadem i możemy wczytywać ostatniego save’a. Sterowanie jest… specyficzne, podobnie z resztą jak w oryginalnym Gothicu, ale idzie się przyzwyczaić. Od strony technicznej też nie jest źle, zwłaszcza jeśli porównać do wspomnianego na początku Chernobylite’a. Na analogicznych ustawieniach gra wygląda ładniej, chodzi płynniej i co najważniejsze, ani razu nie wywaliła się do pulpitu.

Czekam!

Chernobylite 2 - Demo #00

Chernobylite 2 – Demo

Demo najbardziej wyczekiwanej przez mnie gry tego roku trafiło właśnie na Steama a wspierający projekt na Kickstarterze mogli je zobaczyć kilka dni wcześniej. Zwykle nie ogrywam wersji demonstracyjnych, bo i tak mam spore zaległości już wydanych tytułów. Tym razem jednak nie mogłem się powstrzymać i po otrzymaniu kodu na wcześniejszy dostęp czym prędzej ściągnąłem te sto kilkanaście giga na swojego Legiona. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne. W dużym skrócie: jeszcze bardziej czekam na premierę, ale raczej zrezygnuję z „testowania” gry w Early Accessie; poczekam do jesieni i chyba jednak zagram na konsoli.

Demo pozwala zapoznać się z nowymi mechanikami Chernobylite 2. Przede wszystkim mamy tu dużo więcej dynamicznej walki z przeciwnikami a ta odbywa się z perspektywy trzeciej osoby. Na wstępie, podczas samouczka w obozie treningowym, wybieramy specjalizację postaci, dla mnie inspirowane bohaterami ze światów fantasy. Mamy więc „wojownika” walczącego wręcz wielką pałą, „łucznika” preferującego długodystansową broń palną oraz „maga”, który dzięki specjalnej rękawicy może zadawać obrażenia od różnych żywiołów, jak również klasy pośrednie.

Następnie ruszamy do zony w poszukiwaniu kolejnych złóż czarnobylitu, a gdy już je odkryjemy, na miejsce przylatuje „żniwiarka”. W drodze po kolejne zadania od przełożonego, niczym w pierwszym Half-Life następuje nieprzewidziana awaria i nagle cały statek staje w ogniu i ulega poważnemu zniszczeniu. Większość ludzi ginie, ale naszemu bohaterowi udaje się dostać do kapsuły ratunkowej. Ta ląduje gdzieś w środku strefy wykluczenia i tutaj tak naprawdę zaczyna się gra. Otrzymujemy połączenie od tajemniczego nieznajomego, który radzi nam udać się we wskazane miejsce, jeśli chcemy przetrwać noc. Po dwóch godzinach spędzonych z wersją demonstracyjną odnoszę wrażenia, że mniej będzie tu elementów survivalu i horroru. Więcej za to akcji, walki a także elementów RPG i możliwości rozwoju postaci. Jeden z panelów w opcjach sugeruje też obecność trzech frakcji, o których względy zapewne będziemy się starać wykonując odpowiednie zadania.

A teraz łyżka, a w zasadzie wiadro dziegciu, do tej beczki miodu. Póki co optymalizacja leży i kwiczy. Gra wygląda brzydko, w rozdzielczości 1280×800 na średnich ustawieniach mam 20-25 klatek. Liczne crashe a nawet Windowsowe blue screeny sprawiły, że chyba jednak poczekam na ostateczną wersję. Doskonale rozumiem, że grałem w wersję demonstracyjną i że gra nie trafiła nawet jeszcze do wczesnego dostępu. Zdaję sobie też sprawę, że Legion Go nie jest przesadnie mocnym sprzętem, ale grałem już na handheldzie Lenovo w dużo ładniej wyglądające tytuły. Na usprawiedliwienie autorów muszę jednak przyznać, że na potężnym PC gra wygląda pięknie, wystarczy zerknąć na gameplay’e na YouTubie.

Early Acess już za niecałe dwa tygodnie – w czwartek 6 marca, premiera ukończonej wersji przewidywana na jesień 2025.

Nowy Rok 2025

Cztery lata mijają od chwili, gdy wystartowałem z blogiem Koyomi. Grę, której poświęciłem pierwszy wpis, jeszcze przypomnę, bo właśnie obchodzimy okrągłą, trzydziestą rocznicę jej premiery.

Jak co roku, garść statystyk z bloga i innych socjali:

Ten rok był bardzo ciekawy i obfity w doświadczenia. Przede wszystkim, po wielu latach wróciłem do grania na PC. Co prawda w dość ograniczonym zakresie i jedynie na handheldzie w postaci Lenovo Legion Go, nie zaś na dedykowanej gamingowej stacjonarce. Ale i tak nigdy wcześniej nie spędziłem aż tyle czasu przy grach uruchomionych ze bibliotek na Steamie i GOGu. Po drugie, udało mi się nawiązać pierwszą współpracę i przedpremierowo uzyskać kod na grę do recenzji. Dzięki uprzejmości The Farm 51 miałem przyjemność zagrać na Switch w Chernobylite – grę, którą doskonale znałem z wersji PC i PlayStation 4 i która do tej pory jest jednym z moich ulubionych tytułów stworzonych przez polskie studio.

Podsumowując ten rok, nie sposób pominąć Pixel Heaven, imprezy która z organizacyjnego punktu widzenia średnio się udała, ale mimo wszystko miło ją wspominam, gdyż dzięki niej miałem okazję poznać lub ponownie spotkać wiele osób, z którymi zwykle mam kontakt jedynie wirtualnie. W szczególności mam tu na myśli: Nerdzi w Kulturze, Stary Gracz, Kapsuła Czasu, MKwadrat Podcast, Loading i tych wszystkich, których z nazwiska nie będę wymieniał a z którymi mogłem zbić piątkę, zagrać partyjkę na automacie, napić się złocistego trunku a także pogadać o wszystkim i o niczym.

Jak zapewne zauważyliście, zdecydowałem się kontynuować formułę wpisów sprawdzoną z poprzedniego roku, tj. przypominanie okrągłych (10, 20, 25, 30 itp.) rocznic premier gier oraz sprzętów. Już wtedy pisałem o obawach związanych z ilością czasu, jaki na to wszystko poświęcam, ale jakoś dałem radę. Nie udało się jednak wcielić w życie pomysłu, zgodnie z którym planowałem regularnie pisać więcej o sprawach bieżących: grach, w które obecnie gram; książek, które właśni przeczytałem; filmów, jakie obejrzałem i innych dóbr popkultury, które skonsumowałem. Na to zupełnie brakło sił i czasu, więc zwracam się z pytaniem…

What’s next? Co dalej?
Czy bardziej odpowiadają Wam pierwotne założenia bloga, w którym skupiam się i niemal wyłącznie piszę o historii gier. Czy jednak wolelibyście bym ten aspekt ograniczył a pisał więcej o tym co tu i teraz?