Archiwa tagu: Pegasus

Wild Gunman #01

Wild Gunman

18 lutego 1984

Zagrajmy w skojarzenia, trzy słowa: NES (Pegasus), gra, pistolet. Daję głowę, że większość miała na myśli strzelanie do kaczek, czyli „Duck Hunt”. I słusznie, bo to druga (po Super Mario Bros.) najlepiej sprzedająca się gra na tę konsolę Nintendo. Mnie w pamięci utknęła jednak inna pozycja, a przez długi czas nie byłem w stanie przypomnieć sobie jej tytułu. Ponownie natknąłem się na nią zupełnie przypadkiem, szukając inspiracji do dzisiejszego wpisu. Wild Gunman, bo o nim mowa, obchodzi dziś 38. urodziny.

Jak już kiedyś wspominałem, w pierwszej połowie lat 90-tych, a więc w czasach gdy na naszym rodzimym podwórku królowały Pegasus i Amiga, ja miałem poczciwego 286, który pod kątem gier był już dość podstarzałym sprzętem. Miałem co prawda hity pokroju Cywilizacji, przygodówek Sierry, bądź też Wolfensteina 3D, ale sporo czasu spędzałem też u kolegów mających inne platformy. W ten sposób ograłem między innymi całego cartridge’a „168 in 1”, na którym znajdowały się zarówno Duck Hunt, jak i Wild Gunman.

Nie pamiętam już czemu, ale bardziej do gustu przypadł mi dzisiejszy jubilat. Kolega zaś wolał strzelać do kaczek, w związku z czym zawsze były sprzeczki w co będziemy grać. Ja oczywiście stałem na z góry straconej pozycji, bo niepisaną zasadą dzieciństwa było, że warunki zawsze dyktował właściciel sprzętu. A Wy czego więcej ustrzeliliście? Kaczek czy bandytów na Dzikim Zachodzie?

// screenshoty własne z emulatora Nestopia

Kunio-kun no Nekketsu Soccer League #01

Kunio-kun no Nekketsu Soccer League

23 kwietnia 1993

Zupełnym przypadkiem okazało się, że dziś 28 urodziny obchodzi gra, o której wspomniałem przy okazji poprzedniego wpisu dotyczącego Soccer na NESa. Kunio-kun no Nekketsu Soccer League, u nas bardziej znana pod tytułem Goal 3, to także piłka nożna, ale w zdecydowanie innej odsłonie. Młodsza o 8 lat, z dużo lepszą grafiką, zdecydowanie bardziej dynamiczna i bardziej arcade’owa. Faule nie istnieją, żółte i czerwone kartki tym bardziej a sędzia wydaje się, że wziął urlop. Strzelenie gola czasami wydaje się sprawą drugorzędną, bardziej chodzi tu o efektowne wyłuskanie piłki spod nóg przeciwnika, sprawiając przy okazji by przez najbliższe kilka sekund nie był w stanie podnieść się z murawy. Podczas meczu przeszkadza nam nie tylko oponent, ale i pogoda. Rozgrywając mecz w niesprzyjających warunkach atmosferycznych, przy odrobinie (nie)szczęścia w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika możemy zostać trafieni piorunem i marnujemy kolejną setkę niczym Milik w reprezentacji.

W pierwszej połowie lat 90-tych nie miałem sprzętu typowo do gier. Zarówno Amiga, jak i Pegasus mnie ominęły, bo w domu stało zakupione w celach naukowych 286. Z gier sportowych posiadałem jedynie koszykówkę Lakers vs Celtics, ale żadnej piłki nożnej. Dlatego futbolowo ten okres kojarzy mi się z wizytami u znajomych. Albo był to Sensible Soccer na Amidze, albo właśnie Goal 3 na Pegasusie. Obie produkcje mają swój niepowtarzalny urok i z obiema spędziłem niezapomniane dziesiątki godzin. A potem w domu zagościł 486 i nastała FIFA od Electronic Arts, która panuje do dnia dzisiejszego. Od czasu do czasu jej dominacja przerywana jest PESem od Konami, a wcześniej także dość zapomnianą dziś produkcją Gremlin Interactive: Actua Soccer.

To jak, co było najlepszą piłką na Pegasusa? Soccer od Nintendo czy jednak Goal 3? A może coś jeszcze innego?

// screenshoty własne z emulatora Nestopia

Soccer #01

Soccer

9 kwietnia 1985

36 lat temu premierę miała jedna z pierwszych sportowych symulacji futbolowych, wydany na NESa (a właściwie na Famicoma) „Soccer”. U nas pozycja mniej znana, gdyż w tamtych czasach o pierwszej konsoli Nintendo mało kto słyszał. Zaś nieco później, gdy pod strzechą zagościł już Pegasus, grało się w Goal 3 (aka Kunio-kun no Nekketsu Soccer League). A jednak dla mnie to pozycja dość szczególna, gdyż najprawdopodobniej była to pierwsza elektroniczna piłka nożna, w jaką miałem okazję zagrać.

Mówię prawdopodobnie, gdyż po tylu latach pamięć może być zawodna, ale przez mgłę kojarzę pewną imprezę u znajomych. Historia, jakich wiele w końcówce lat 80-tych. Rodzice spotykają się na urodzinach czy imieninach przy stole w dużym pokoju, a dzieciaki zostają oddelegowane do innego pomieszczenia, by syn gospodarzy zajął się młodszymi gośćmi. Chłopak miał to szczęście, że posiadał wujka w Stanach, czy innej Anglii i ten przywoził czasem prezenty. Młody nie dość, że miał w pokoju własny telewizor, to jeszcze tuż obok niego stał NES. Oprócz obowiązkowego zestawu Super Mario Bros i Duck Hunt z pistoletami, miał także „piłkarzyki”, czyli właśnie opisywany „Soccer”.

Grę uruchomiłem w zasadzie tylko po to, by zrobić trochę screenów do niniejszego wpisu. A jednak nie mogłem powstrzymać się od ukończenia kilku meczów i pokonaniu komputerowego przeciwnika na coraz to większym poziomie trudności. Nie jest to wybitny tytuł. Już w czasach, gdy się ukazał zarzucano mu, że był powolny, z dość przeciętną grafiką i nijakimi zawodnikami. Soccer miał jednak to coś, co sprawiało, że przez prasę został uznany za najlepszą piłkę nożną dostępną na domowe konsole tamtego okresu, co także przełożyło się na sukces kasowy. Nintendo sprzedało imponującą, nawet jak na dzisiejsze czasy, liczbę niemal dwóch milionów kartridży.

// screenshoty własne z emulatora Nestopia