Archiwa tagu: sportowe

FIFA 98: Road to World Cup #01

FIFA 98: Road to World Cup

17 czerwca 1997

Najlepszą FIFĘ wybrać nie sposób. Zwłaszcza, że wyszło już coś koło 30 części, a ostatnimi czasy każda następna, poza aktualizacją składów praktycznie nie wprowadza żadnych nowości. Dlatego też w piłkę nożną od EA zaopatruje się zwykle raz na generację konsol i to pozwala zaspokoić mi piłkarski głód grania. Co innego działo się w początkowych czasach istnienia serii. Każda nowa odsłona zawierała szereg udoskonaleń i nowatorskich rozwiązań. Tak jak dokładnie ćwierć wieku temu, kiedy ukazała się FIFA 98 o podtytule Road to World Cup.

Uwagę zwracała przede wszystkim mnogość zespołów. W grze mamy okazję awansować do finałów rozgrywek i zdobyć mistrzostwo świata każdą ze 172 drużyn narodowych, jakie wówczas były zarejestrowane i brały udział w eliminacjach. Oczywiście, głodny sukcesu naszej reprezentacji, przy pierwszej próbie wybrałem Polskę i do dziś pamiętam wynik finałowego meczu, w którym pokonałem Kolumbię 3:0.

FIFA 98 to nie tylko rozgrywanie meczów na jednym z 16 stadionów, ale także piłka halowa. Ta co prawda była dostępna także w poprzedniej części, jednak później ten tryb rozgrywki zniknął na długie lata. Nie śledzę specjalnie ostatnich odsłon kopaniny od EA, ale z tego co udało mi się wyszukać, futsal powrócił dopiero w FIFIE 20. Mówiąc o „Road to World Cup” nie sposób również nie wspomnieć o wspaniałym intrze z doskonałym rockowym utworem „Song 2” od Blur. Do dziś miewam ciarki na plecach, gdy gdzieś usłyszę ten kawałek.

Nie uważam FIFY 98 za najlepszą piłkę nożną w historii, ani też za najlepszą część serii od EA. Tak jak wspomniałem na początku, nie podjąłbym się w ogóle wybrania takowej. Miała swoje irytujące momenty, jak na przykład interwencje bramkarzy na lini pola karnego, przez co łapali piłkę już poza nim i przeciwnik otrzymywał rzut wolny. Jednak z pewnością jest to część, przy której spędziłem najwięcej czasu, grając zarówno samemu przeciw komputerowi, jak i z bratem na kanapowym multiplayerze.

// screenshoty z różnych serwisów internetowych

Kunio-kun no Nekketsu Soccer League #01

Kunio-kun no Nekketsu Soccer League

23 kwietnia 1993

Zupełnym przypadkiem okazało się, że dziś 28 urodziny obchodzi gra, o której wspomniałem przy okazji poprzedniego wpisu dotyczącego Soccer na NESa. Kunio-kun no Nekketsu Soccer League, u nas bardziej znana pod tytułem Goal 3, to także piłka nożna, ale w zdecydowanie innej odsłonie. Młodsza o 8 lat, z dużo lepszą grafiką, zdecydowanie bardziej dynamiczna i bardziej arcade’owa. Faule nie istnieją, żółte i czerwone kartki tym bardziej a sędzia wydaje się, że wziął urlop. Strzelenie gola czasami wydaje się sprawą drugorzędną, bardziej chodzi tu o efektowne wyłuskanie piłki spod nóg przeciwnika, sprawiając przy okazji by przez najbliższe kilka sekund nie był w stanie podnieść się z murawy. Podczas meczu przeszkadza nam nie tylko oponent, ale i pogoda. Rozgrywając mecz w niesprzyjających warunkach atmosferycznych, przy odrobinie (nie)szczęścia w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika możemy zostać trafieni piorunem i marnujemy kolejną setkę niczym Milik w reprezentacji.

W pierwszej połowie lat 90-tych nie miałem sprzętu typowo do gier. Zarówno Amiga, jak i Pegasus mnie ominęły, bo w domu stało zakupione w celach naukowych 286. Z gier sportowych posiadałem jedynie koszykówkę Lakers vs Celtics, ale żadnej piłki nożnej. Dlatego futbolowo ten okres kojarzy mi się z wizytami u znajomych. Albo był to Sensible Soccer na Amidze, albo właśnie Goal 3 na Pegasusie. Obie produkcje mają swój niepowtarzalny urok i z obiema spędziłem niezapomniane dziesiątki godzin. A potem w domu zagościł 486 i nastała FIFA od Electronic Arts, która panuje do dnia dzisiejszego. Od czasu do czasu jej dominacja przerywana jest PESem od Konami, a wcześniej także dość zapomnianą dziś produkcją Gremlin Interactive: Actua Soccer.

To jak, co było najlepszą piłką na Pegasusa? Soccer od Nintendo czy jednak Goal 3? A może coś jeszcze innego?

// screenshoty własne z emulatora Nestopia

Soccer #01

Soccer

9 kwietnia 1985

36 lat temu premierę miała jedna z pierwszych sportowych symulacji futbolowych, wydany na NESa (a właściwie na Famicoma) „Soccer”. U nas pozycja mniej znana, gdyż w tamtych czasach o pierwszej konsoli Nintendo mało kto słyszał. Zaś nieco później, gdy pod strzechą zagościł już Pegasus, grało się w Goal 3 (aka Kunio-kun no Nekketsu Soccer League). A jednak dla mnie to pozycja dość szczególna, gdyż najprawdopodobniej była to pierwsza elektroniczna piłka nożna, w jaką miałem okazję zagrać.

Mówię prawdopodobnie, gdyż po tylu latach pamięć może być zawodna, ale przez mgłę kojarzę pewną imprezę u znajomych. Historia, jakich wiele w końcówce lat 80-tych. Rodzice spotykają się na urodzinach czy imieninach przy stole w dużym pokoju, a dzieciaki zostają oddelegowane do innego pomieszczenia, by syn gospodarzy zajął się młodszymi gośćmi. Chłopak miał to szczęście, że posiadał wujka w Stanach, czy innej Anglii i ten przywoził czasem prezenty. Młody nie dość, że miał w pokoju własny telewizor, to jeszcze tuż obok niego stał NES. Oprócz obowiązkowego zestawu Super Mario Bros i Duck Hunt z pistoletami, miał także „piłkarzyki”, czyli właśnie opisywany „Soccer”.

Grę uruchomiłem w zasadzie tylko po to, by zrobić trochę screenów do niniejszego wpisu. A jednak nie mogłem powstrzymać się od ukończenia kilku meczów i pokonaniu komputerowego przeciwnika na coraz to większym poziomie trudności. Nie jest to wybitny tytuł. Już w czasach, gdy się ukazał zarzucano mu, że był powolny, z dość przeciętną grafiką i nijakimi zawodnikami. Soccer miał jednak to coś, co sprawiało, że przez prasę został uznany za najlepszą piłkę nożną dostępną na domowe konsole tamtego okresu, co także przełożyło się na sukces kasowy. Nintendo sprzedało imponującą, nawet jak na dzisiejsze czasy, liczbę niemal dwóch milionów kartridży.

// screenshoty własne z emulatora Nestopia