1 listopada 2001
25 lat temu na konsolach PlayStation 2 zadebiutował Burnout, gra która zapoczątkowała jedną z najbardziej rozpoznawalnych serii zręcznościowych wyścigów samochodowych. Za jej stworzenie odpowiadało brytyjskie studio Criterion Games, a wydaniem zajęło się Acclaim Entertainment. W czasach, gdy dużą popularnością cieszyły się realistyczne symulatory pokroju Gran Turismo, twórcy postawili na zupełnie inne podejście do wyścigów. Zamiast wiernego odwzorowania prowadzenia samochodu otrzymaliśmy dynamiczną rozgrywkę, w której liczyły się przede wszystkim prędkość, brawura i refleks.
W Burnout ścigaliśmy się na zatłoczonych ulicach miast i drogach poza nimi, próbując dotrzeć do mety przed rywalami. Największym wyzwaniem był jednak ruch uliczny, który należało sprawnie omijać, lawirując pomiędzy samochodami, autobusami i ciężarówkami. Gra zachęcała do ryzykownej jazdy, nagradzając niebezpieczne manewry możliwością korzystania z dopalacza. Każdy błąd mógł jednak zakończyć się widowiskową kraksą, podczas której samochód efektownie rozbijał się na drodze. To właśnie połączenie dużej prędkości, nieustannego zagrożenia i spektakularnych kolizji stało się znakiem rozpoznawczym całej serii.
Sukces pierwszej części zaowocował licznymi kontynuacjami, które stopniowo rozwijały pomysły Criterion Games. Szczególnie dużą popularność zdobyły Burnout 3: Takedown i Burnout Revenge, wprowadzające jeszcze więcej widowiskowej destrukcji i agresywnej rywalizacji. Wydany w 2008 roku Burnout Paradise przeniósł natomiast serię do otwartego świata, pozwalając na swobodne przemierzanie miasta i rozpoczynanie wyścigów w dowolnym momencie. Od tamtej pory nie doczekaliśmy się żadnej nowej odsłony, a jej ostatnim większym powrotem było odświeżone Paradise Remastered z 2018 roku. Mimo to, Burnout pozostaje jedną z moich ulubionych serii wyścigowych, pozwalając się odprężyć po ciężkim dniu.
// screenshoty z materiałów prasowych wydawcy











