Archiwa tagu: wrzesień

Dance Dance Revolution #01

Dance Dance Revolution

26 września 1998

25 lat temu w japońskich salonach gier po raz pierwszy pojawiły się automaty z jedną z najbardziej znanych serii gier rytmicznych – Dance Dance Revolution. Zadaniem graczy było tańczenie w takt przygrywającej muzyki, co sprowadzało się do wciskania nogami umieszczonych na podłodze przycisków z symbolami strzałek. Oryginalny automat był dwuosobowy, a więc można było toczyć pojedynki ze znajomym.

Dance Dance Revolution wkrótce ukazało się także na konsolę PlayStation oraz komputery PC. Po dokupieniu specjalnej maty do „tańczenia” nasz pokój niemal zamieniał się w salon gier i mogliśmy tupać u siebie w domu aż do pierwszej wizyty sąsiadów z dołu. Seria, choć obecnie dość niszowa, nadal żyje i dorobiła się już ponad 20 tytułów, z czego ostatnia część Dance Dance Revolution A3 została wydana półtora roku temu.

// screenshoty z wersji na PlayStation z serwisu MobyGames

Sonic the Hedgehog CD #00

Sonic the Hedgehog CD

23 września 1993

30 lat temu ukazał się Sonic CD. Pierwsza i jedyna odsłona przygód niebieskiego jeża wydana na Segę Mega-CD – przystawkę zawierającą czytnik płyt kompaktowych dla konsoli Mega Drive. W przeciwieństwie do dwóch sequeli stworzonych w Stanach przez STI (Sega Technical Institute) za produkcję Sonic CD odpowiedzialny był japoński oddział Segi, a zespołem kierował sam twórca postaci – Naoto Oshima.

Gra składa się z siedmiu stref a każda z nich z trzech aktów. Unikalną cechą tej części przygód niebieskiego jeża jest fakt, że każdy z obszarów ma cztery różne strefy czasowe: przeszłość, teraźniejszość, dobra przyszłość i zła przyszłość. Możemy między nimi przenosić się poprzez aktywowanie znaków porozrzucanych po planszach. Zła lub dobra przyszłość zależy natomiast od decyzji podjętych w trakcie gry.

Wstyd się przyznać, ale dopiero teraz, na potrzeby tego wpisu pierwszy raz w życiu na dłużej przysiadłem do Sonica. Owszem, grałem wcześniej w różne części gier z maskotką Segi, ale zwykle były to krótkie, kilkunastominutowe sesje, w trakcie których nie wyszedłem poza pierwsze 2-3 plansze. Teraz jestem już gdzieś w połowie i to z pewnością nie koniec. Chociaż spora w tym zasługa ogrywania Sonica na emulatorze, zamiast na oryginalnym sprzęcie. Dzięki temu gra jest o niebo łatwiejsza, bo w każdym momencie możemy zapisać stan gry i odczytać go w razie niepowodzenia. Czy to cheatowanie? W pewnym sensie tak, ale chyba już jestem za stary, aby grać w starocie tak, jak twórcy je kiedyś zaprojektowali. Zbyt dużo tytułów mam do nadrobienia i zbyt mało czasu w dorosłym życiu.

// screenshoty własne

Secret Service #60 (09/1998) - okładka

Secret Service #60 (09/1998)

Wrzesień 1998

Dawno nie uraczyłem Was przeglądem archiwalnej prasy growej. Napełnijcie zatem kubki ulubionym napojem, zasiądźcie wygodnie przed ekranem i razem zerkniemy, o czym zaczytywaliśmy się po przyjściu ze szkoły 25 lat temu. Wrześniowy Secret Service był 60. numerem magazynu. Tematem z okładki czasopisma było Heart of Darkness (o którym pisałem na Koyomi w lipcu). Ale to nie ten tytuł zgarnął najwyższą ocenę według redakcji SS. Jedyna dziewiątka przypadła Mortal Kombat 4. I jak na Secret Service przystało, oprócz recenzji Emilusa, aż cztery dodatkowe strony poświęcono na obszerną ciosologię postaci. W końcu po to kupowało się SS w latach 90-tych, gdy jeszcze internet nie zawitał pod strzechy.

Nieco gorszą ocenę od czwartego Mortala otrzymały dwie pozostałe gry wymienione na okładce: wspomniane już wcześniej Heart of Darkness i nieco dziś już zapomniana arcade’ówka Get Medieval, a także: Urban Assault – mix strategii czasu rzeczywistego i strzelanki pierwszoosobowej, Grand Prix Legends – wyścigi Formuły 1 od Sierry oraz RTS MechCommander rozgrywany w świecie BattleTech (seria MechWarrior). Uwagę zwraca także gra Small Soldiers. To tytuł z bodajże najgorszą możliwą oceną: 1/10. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale nie kojarzę by SS przyznał niższą ocenę: 0/10 czy też 0,5/10.

Przeglądając ten egzemplarz Secret Service moją uwagę zwróciły jeszcze trzy artykuły. Pierwszy z nich to zapowiedź Heroes of Might & Magic III (którego premiera nastąpi już za pół roku – 28 lutego 1999), gdzie autor skupił się na różnicach w stosunku do drugiej części. Następny tekst to kolejny przykład jak musieliśmy sobie radzić bez dostępu do zasobów globalnej sieci: na 4 stronach dr Baton upchnął całą solucję do Final Fantasy VII. Oczywiście była ona bardzo zwięzła i dawała graczom jedynie zarys czynności, jakie należy wykonać by ukończyć grę. Na dokładne rozwiązanie tak ogromnej gry, cały ponad stustronicowy numer magazynu mógłby nie wystarczyć. I ostatni, moim zdaniem, warty wspomnienia artykuł to powrót po niemal półrocznej przerwie kącika konsolowego. Jedną z dwóch stron poświęcono newsom ze świata a na tej drugiej mogliśmy przeczytać trzy mini-recenzje, po jednej grze na każdą z ówcześnie najpopularniejszych konsol: Tekken 3 na PlayStation (ocena: 10/10), Azel: Panzer Dragoon Saga na Saturna (ocena: 9/10) i Banjo-Kazooie na Nintendo 64 (ocena: 9/10).

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Secret Service #60

Grand Theft Auto V #00

Grand Theft Auto V

17 września 2013

10 lat to z jednej strony szmat czasu. Z drugiej jednak, wydaje się jakby to było wczoraj… Dokładnie dekadę temu na naszych konsolach Xbox 360 i PlayStation 3 zagościło Grand Theft Auto V. Brałem udział w wielu dyskusjach na temat serii GTA i z tego co zauważyłem, fani dzielą się na dwa obozy: jedni wielbią czwórkę, dla innych była ona krokiem wstecz w stosunku do San Andreas i dopiero przy piątce Rockstar Games zrehabilitowało się i wydało grę, która zaspokoiła ich oczekiwania. Ja należę zdecydowanie do tych drugich. Swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi Grand Theft Auto IV dzieliłem się już przy okazji 14 rocznicy premiery.

Piątka natomiast trafiła idealnie w mój gust. Ogromna i różnorodna mapa, mnóstwo pobocznych misji i te momenty z głównego wątku, które już na zawsze zostają w pamięci gracza. Mam na myśli konkretnie dwie misje: „Marriage Counseling” w której przy użyciu pickupa demolujemy dom zbudowany na wzgórzach oraz „By the Book”, gdzie musimy wydobyć informacje od więźnia torturując go w najrozmaitszy sposób. Szczerze przyznam, że żaden z takich fragmentów czwórki nie utkwił mi w pamięci. Poza tym, wprowadzenie trzech bohaterów, zamiast jednego protagonisty, był w moim guście totalnym strzałem w dziesiątkę. Możliwość przełączania postaci w dowolnym momencie plus trzy, jakże odmienne, historie bohaterów to dla mnie jeden z największych atutów dzisiejszego jubilata.

Dziś Grand Theft Auto V to przede wszystkim GTA Online, na którym Rockstar trzepie niesamowitą kasiorę sprzedając wirtualną walutę. Tryb multiplayer, kiedyś będący jedynie dodatkiem (zadebiutował 2 tygodnie po premierze), dziś jest dostępny jako oddzielny produkt w sklepach Sony i Microsoft na najnowszą generację konsol. Złośliwi gracze wypominają Rockstar Games, że zamiast zrobić coś nowego i wydać wreszcie szóstą część GTA, nic tylko odgrzewają kotleta na trzecią już generację konsol z kolei. Z jednej strony mają rację, ale z drugiej… kiedyś Todd Howard z Bethesdy wypowiedział znamienne słowa odnośnie Skyrima: „Jeśli chcecie, byśmy przestali wydawać porty na kolejne sprzęty, przestańcie je kupować”. I te słowa idealnie pasują do GTA V.

// screenshoty ze Steama, grafiki z oficjalnej strony Rockstar Games

Amiga CD32 #00

Amiga CD32

16 września 1993

30 lat temu trafiła do sprzedaży zaprezentowana dokładnie dwa miesiące wcześniej w Muzeum Nauki w Londynie Amiga CD32. Był to ostatni sprzęt zaprojektowany i wyprodukowany przez firmę Commodore. Reklamowana jako pierwsza na świecie 32-bitowa konsola do gier (choć tak naprawdę o 7 miesięcy wyprzedzili ją Japończycy z Fujitsu wydając na rodzimym rynku FM Towns Marty) była w zasadzie Amigą 1200 z wbudowanym czytnikiem CD-ROM. Do tego stopnia, że bez większych problemów można było do CD32 dokupić dodatkowe akcesoria: klawiaturę, mysz, stację dysków i ewentualnie dysk twardy, dodatkową pamięć czy kartę rozszerzeń, by cieszyć się w pełni funkcjonalną tysiącdwusetką.

W pierwszych miesiącach po premierze konsola sprzedawała się dobrze. W okresie przedświątecznym 1993 roku w Wielkiej Brytanii odpowiadała za 38% sprzedaży wszystkich urządzeń CD-ROM, wyprzedając tym samym Segę Mega-CD. Amiga CD32 była ostatnią nadzieją na uratowanie Commodore przed bankructwem. Niestety, mimo nieźle zapowiadającego się początku w Europie, Australii, Kanadzie i Brazylii, sprzęt nie został wydany w USA, a więc rynku, w którym firma pokładała największe nadzieje. Na przeszkodzie już wtedy stanęły kwestie finansowe. Producent nie był w stanie zapłacić 10 milionów dolarów za korzystania z patentu, przez co sąd federalny zakazał importu jakichkolwiek produktów na teren Stanów Zjednoczonych, w tym CD32 wyprodukowanych w filipińskich fabrykach z myślą o amerykańskim rynku.

  • Amiga CD32 - Amiga Football

Ze stu kilkudziesięciu gier, jakie ukazały się na tę konsolę, jedynie trzy były wydane na wyłączność:

  • Amiga CD Football – futbol amerykański, ostatnia gra wydana przez Commodore
  • The Final Gate – FPS na szynach, w którym gracz porusza się płynącą motorówką
  • Lunar-C – Shoot’em UP, wydany wyłącznie jako zestaw dwóch gier na jednym CD wraz z innym shmupem Overkill

Wszystkie pozostałe tytuły pojawiły się na innych platformach, przede wszystkim na Amidze 1200, ale również pod DOSa i na Segę MegaDrive oraz Segę CD. Natomiast dzięki wstecznej kompatybilności, Amiga CD32 radziła sobie z większością gier, jakie ukazały się na CDTV, w tym niewydanie nigdzie indziej: Defender of the Crown II, Pinocchio czy też Trivial Pursuit.

Produkcja CD32 zakończyła się 29 kwietnia, zaś dokładnie tydzień później Commodore International ogłosiło bankructwo. Według szacunkowych danych w ciągu tych ośmiu miesięcy sprzedano około 100 tysięcy egzemplarzy konsol.

// zdjęcia z domeny publicznej

Burnout Revenge #00

Burnout Revenge

13 września 2005

18 lat temu ukazał się Burnout Revenge, czyli czwarta odsłona samochodówek od Criterion Games, wydana przez Electronic Arts. Serią nietypowych wyścigów byłem zafascynowany od samego początku. Jednak z powodu braku własnego egzemplarza PlayStation 2 miałem okazje zapoznać się z nią jedynie powierzchownie. Po zakupie Xboksa 360 Revenge był moim pierwszym Burnoutem, w którego mogłem grać już bez żadnych ograniczeń. I oczywiście największą frajdę sprawiał tryb kraksy, w którym wjeżdżając rozpędzonym samochodem na ruchliwe skrzyżowanie należało spowodować wypadek o jak największych stratach materialnych.

// screenshoty ze stron EA, Xbox oraz z serwisu MobyGames

Master of Orion #00

Master of Orion

6 września 1993

30 lat temu ukazał się pierwszy Master of Orion, czasem rozpatrywany jako nieformalny spin-off Cywilizacji utrzymany w tematyce sci-fi. Podobnie jak w epokowym dziele Sida Meiera stajemy na czele jednej z kilku nacji i kierujemy jej rozwojem poprzez powiększanie kontrolowanego obszaru, wykorzystywanie zasobów naturalnych, rozwój technologiczny oraz wojskowy a także interakcja z przeciwnikami, zarówno na drodze militarnej, jak i dyplomatycznej. Największa różnica to oczywiście umiejscowienie akcji w kosmosie. Master of Orion to pierwsza strategia, przy promocji której użyto terminu 4X (eXplore, eXpand, eXploit, eXterminate).

// screenshoty ze Steama oraz z dawnej strony MicroProse

Dune 2000 #00

Dune 2000

4 września 1998

25 lat temu ukazała się Dune 2000, odświeżona wersja jednego z pierwszych RTSów, kultowej Dune II: The Building of Dynasty. W nowej odsłonie otrzymaliśmy wszystko to co znane i lubiane: konflikt między trzema stronami, przedstawicielami rodów: Atreides, Ordos oraz Harkonnen, czerwie, walkę o przyprawę, znajome budowle i jednostki oraz zdecydowanie większą ilość przerywników filmowych. Pomimo tego Dune 2000 nie zdobyła aż takiej renomy jak pierwowzór. Świat poszedł już zdecydowanie naprzód, albowiem na rynku niepodzielnie królowały StarCraft i Command & Conquer: Red Alert i aby im dorównać potrzeba było zdecydowanie czegoś więcej.

// screenshoty z serwisu MobyGames

Metal Gear Solid #00

Metal Gear Solid

3 września 1998

Dziś mija 25 lat od premiery Metal Gear Solid na PlayStation. Pierwsza w pełni trójwymiarowa odsłona serii Metal Gear, stworzonej przez Hideo Kojimę, stała się jedną z ikon debiutu Sony na rynku konsol. Obok Gran Turismo, Tekkena 3 oraz Final Fantasy VII wymieniana jest na każdej liście gromadzącej najlepsze tytuły wydane na ten sprzęt. Dziś trudno w to uwierzyć, ale kiedy w 1997 roku podczas targów E3 ogłoszono Metal Gear Solid, informacja ta przeszła niemal bez echa. Kojima był wówczas jeszcze mało znaną personą, usiłującą uzyskać zielone światło dla swych nietuzinkowych pomysłów od szefów w Konami. Wszystko to zmieniło się po premierze megahitu na PlayStation, choć początkowo poza Hideo mało kto wierzył w sukces.

A oto kilka ciekawostek ilustrujących przebłysk geniuszu Kojimy, na jakie możemy się natknąć w Metal Gear Solid.

  • Podczas jednej z misji, sterujący Snakiem gracz otrzymuje polecenie „sprawdzenie tylnej części pudełka CD”. I faktycznie, zerkając na oryginalne opakowanie z grą, jeden ze screenshotów przedstawia rozmowę ze sprzymierzonym żołnierzem. Odczytując częstotliwość fal radiowych, już w grze możemy skontaktować się z odpowiednim NPCem by uzyskać pomoc.
  • W czasie bitwy Psycho Mantis odczytuje dane z karty pamięci PlayStation a następnie komentuje inne gry, w które do tej pory graliśmy, by ostatecznie zmienić kanał telewizora.
  • Gdy zbyt długo będziemy przebywać na zewnątrz w niskiej temperaturze, nasze racje żywnościowe zamarzną. W dalszej części gry znajdują się też zagadki, gdzie musimy schłodzić lub ogrzać klucz, by aktywować różne obszary mapy.
  • Snake może wydostać się z niewoli na różne sposoby. Najbardziej kreatywny to użycie butelki keczupu jako sztucznej krwi, by sfingować własną śmierć.

Macie jakieś inne interesujące historyjki z Metal Gear Solid?

// screenshoty własne oraz z wersji PC ze sklepu GOG, grafiki z serwisu MobyGames

Middle-Earth: Shadow of Mordor #00

Middle-Earth: Shadow of Mordor

30 września 2014

8 lat temu od studia Monolith Productions (znanego chociażby z serii Blood) otrzymaliśmy Middle-Earth: Shadow of Mordor. Przygodową grę akcji z elementami RPG osadzoną w świecie stworzonym przez J.R.R. Tolkiena, czasowo umiejscowioną pomiędzy jego dwoma najbardziej znanymi dziełami: Hobbitem i trylogią Władca Pierścieni.

W Cieniu Mordoru wcielamy się w Taliona, gondorskiego kapitana, strażnika Czarnej Bramy, którego rodzina zostaje zabita przez siły Saurona. Ciało Taliona tuż przed śmiercią opanowuje upiór, po czym strażnik trafia do Mordoru by pomścić swoich krewnych. Bohater wkrótce odkrywa, że został związany z duchem prastarego elfa Celebrimora, najwybitniejszego kowala Drugiej Ery, twórcę Trzech Pierścieni, który również pragnie zemsty na Sauronie.

Shadow of Mordor był pierwszą grą, w której zaimplementowano innowacyjny system Nemesis. Definiuje on cechy, zachowanie oraz wygląd każdego przeciwnika z osobna. Jeśli rywal zostanie pokonany przez gracza, ale nie zabity, przy następnym spotkaniu dostosuje swój styl walki tak, aby wykorzystać słabe cechy bohatera. Zmienią się także wypowiadane kwestie a za każdym kolejnym razem, gdy Talion się na niego natknie, wróg będzie coraz silniejszy. Oczywiście, za tak „wyszkolonego” oponenta otrzymamy znacznie więcej punktów.

Gra została znakomicie przyjęta zarówno przez dziennikarzy, jak i przez graczy. Oceny w prasie to zwykle ósemki lub dziewiątki, średnia na Steamie od graczy to ponad 90%. Shadow of Mordor zdobył kilka statuetek Game of the Year, zaś w agregatorze ocen Metacritic jest najwyżej plasującym się tytułem z tolkienowskiego świata.

// screenshoty ze sklepów: GOG, Xbox oraz Playstation