Archiwum kategorii: prasa komputerowa

Secret Service #37 (07-08/1996)

lipiec 1996

Dawno nie było u mnie kącika prasowego, a pamiętam, że swego czasu cieszyły się sporym zainteresowaniem. Zatem jedziemy! Wakacje w pełni, więc nie mogę zaproponować nic innego, jak wakacyjne wydanie Secret Service sprzed 30 lat. Czasopismo to dopiero zacząłem kupować, numer 37 był moim drugim i doskonale pamiętam, że nabyłem go w kiosku na dworcu Łódź Fabryczna w drodze na kolonie do Dęblina. Przeczytałem go niemal całego już w pociągu, więc przez kolejne dwa tygodnie dzień w dzień oglądałem te same screenshoty. A co takiego zaserwowali nam autorzy?

Magazyn otwiera obszerna, dziesięciostronicowa relacja z targów E3, gdzie możemy przeczytać zapowiedzi takich hitów jak: Diablo, Jedi Knight, Heroes of Might & Magic 2, Resident Evil, Red Alert, Starcraft i wiele innych. Następne kilka stron to obraz naszego lokalnego growego podwórka. Mimo, że od bankructwa Commodore minęły już dwa lata, na świecie od ponad roku dostępne były konsole piątej generacji, to u nas wielu graczy nadal posiadało Amigę, a co za tym idzie, gry na ten komputer dalej miały swoją stałą rubrykę na łamach prasy. Wśród recenzowanych tytułów wyróżniał się hit rodzimego Mirage Software (o którym dziś praktycznie nikt nie pamięta) Super Taekwondo Master, który otrzymał ocenę 85% wraz z komentarzem „pierwsza polska bijatyka z prawdziwego zdarzenia”.

Następnie w Gulashowym Kombat Kornerze mogliśmy zapoznać się z ciosami do Battle Arena Toshinden, po czym następowała właściwa treść SSa, czyli recenzje gier na PC-ty. Najwyższą ocenę w tym numerze – 95% zgarnął Earthworm Jim 2, a tuż za nim z „dziewięćdziesiątkami”: przygodówki Dust i Zork Nemesis, oraz dwie wspaniałe strategie z numerkami „2” w tytule: The Settlers 2 i Cywilizacja 2. W kąciku konsolowym można było odnieść wrażenie, że to Saturn dominuje nad PlayStation, bo Sega Rally i Panzer Dragoon 2 prezentowały się zdecydowanie lepiej niż Alien Trilogy czy Mickey’s World Adventure. To wydanie Secret Service zamykała recenzja FPSa fantasy – Witchaven 2.

Mój typ na grę numeru? Bez wątpienia The Settlers 2. To z nią spędziłem najwięcej czasu i to dzięki niej trafiłem po raz pierwszy na łamy prasy, o czym już pisałem przy okazji mojego wspomnienia Secret Service #47 (06/1997).

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Secret Service #37

Gambler #10 (09/1994) - okładka

Gambler #10 (09/1994)

wrzesień 1994

Jesień… Po chodnikach nadmorskich kurortów wiatr pędzi puste butelki po Coli i winie „Mamrotka”, stalowe fale mazurskich jezior wyrzucają na brzeg papierki po Snickersach, a kormoranów sznur zalewa się z rozpaczy w opustoszałym nagle barze „Wodnik”. Czas do szkoły, drogie dzieci, czas do szkoły…

To wstępniak z Gamblera, którego dokładnie 30 lat temu, wracając po lekcjach do domu, mogliśmy kupić w kioskach. Po okładce od razu widać, że tematem numeru były symulatory lotu i lotnictwo w ogóle, na czele z artykułem o historii samolotów „Kto mi dał skrzydła” autorstwa Wojciecha Setlaka i Maksymiliana Wrzesińskiego. Zrecenzowano także dwie gry z tego gatunku: F-14 Fleet Defender, gdzie niczym Tom Cruise w Top Gun mogliśmy zasiąść za sterami Tomcata, oraz dodatek MiG-29: Deadly Adversary of Falcon 3.0 do hitu od Spectrum Holobyte, w którym wcielając się w pilota radzieckiej maszyny mogliśmy zmierzyć się z tytułowymi F-16.

Kartkując ten numer Gamblera moją uwagę zwróciły oceny, jakie redaktorzy przyznawali recenzowanym tytułom. A byli niezwykle szczodrzy… Na 17 gier zaledwie dwie otrzymały 70%, reszta 80% lub więcej, z czego aż pięć wyróżniono oceną ogólną 95%. Co więcej (poza jednym wyjątkiem), nie są to produkcje, które dziś, z perspektywy czasu nazwalibyśmy legendarnymi lub ponadczasowymi. Symulator łodzi podwodnej Sea Wolf, węgierska strategia Reunion, turówka od Blue Byte Battle Isle 2, przygodówka od Origin Shadowcaster a także komputerowy brydż Bridge Baron to gry, o których mało kto dziś pamięta. Jedyny rodzynek w tym gronie to Theme Park, czyli pierwsza gra, która dawała możliwość zbudowania parku rozrywki i jednocześnie tytuł, którym Peter Molyneux i Bullfrog zapoczątkowali serię Theme.

PC Shareware #1 (01/1994) - okładka

PC Shareware #1 (01/1994)

koniec 1994

Magazyn CD-Action zna chyba każdy miłośnik gier w Polsce. Jednak podejrzewam, że nie wszyscy pamiętają, iż nie był to pierwszy tytuł wrocławskiego wydawnictwa Silver Shark. Karierę na prasowym rynku zaczęli niecałe 30 lat temu dzięki magazynowi PC Shareware. Tematyką czasopisma były wszelkiego rodzaju programy użytkowe, czasem też gry a nieodłącznym elementem była dyskietka, na której zamieszczano wersje demonstracyjne kilku z opisywanych aplikacji.

PC Shareware kupowałem od samego początku. przez jakieś dwa lata, kiedy to jego miejsce na mojej półce zastąpiło CD-Action. W pierwszym numerze, który w kioskach ukazał się pod koniec 1994 roku, czytelnicy mogli przetestować: gry od Epic MegaGames Jill of Jungle oraz Brix, polski odpowiednik Norton Commandera – Foltyn Commander, konwerter jednostek miary Convert It a także rozwijany po dziś dzień program graficzny Paint Shop Pro, będący obecnie w rękach kanadyjskiej korporacji Alludo, do niedawna znanej jako Corel. Ponadto, na stronach magazynu opisano również m.in.: FPS od Epica Ken’s Labirynth, emulator Commodore 64 i edytor poziomów do Dooma.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: PC Shareware #1

Gambler #16 (03/1995) - okładka

Gambler #16 (03/1995)

marzec 1995

W dzisiejszym przeglądzie prasy zaproponuję Gamblera – numer #16 z marca 1995 roku. Był to mój pierwszy kontakt z tym magazynem i nastąpił mniej więcej w czasie, gdy mój nieco już leciwy 286 został wymieniony na nowiusieńkiego 486 DX4 100 MHz. W tym wydaniu opisano wiele tytułów, które dziś zaliczamy do klasyki gier pod DOSa: Transport Tycoon, pierwszą część WarCrafta, czy też symulacja helikoptera Gunship 2000.

Temat numeru to bez wątpienia łodzie podwodne i widać to już po okładce. Inspiracją był z pewnością symulator 688 Atack Sub od Electronic Arts. Jednak zastanawiam się co redaktorów do tego skłoniło, wszak gra miała już wówczas ponad pięć lat na karku. Oprócz recenzji (zwieńczonej oceną 90%), na dalszych stronach otrzymaliśmy przegląd innych symulacji tego typu a także krótki przegląd okrętów począwszy od prekursorów z XVII i XVIII wieku, przez drugo-wojenne U-booty aż po nowoczesne jednostki o napędzie atomowym.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Gambler #16

Pixel #30 (10/2017) - okładka

Pixel #30 (10/2017)

Październik 2017

Styczniowy kącik prasowy zakończę najmłodszym z prezentowanych dotychczas magazynów, co nie znaczy, że jest mi mniej bliski. Wręcz przeciwnie, trzydziesty numer Pixela z października 2017 roku to dla mnie zupełnie wyjątkowy egzemplarz, gdyż tutaj właśnie ukazał się mój pierwszy artykuł. Taki z prawdziwego zdarzenia, nie kilka linijek tipsów do gry, o których pisałem tydzień temu. A ze wszystkim wiąże się następująca anegdota.

Cała historia zaczęła się od wrzucenia na pixelową grupę na Facebooku kilku fotek z salonu gier VR w Tokio. Zaraz potem odezwał się do mnie Micz, redaktor naczelny magazynu, czy nie chciałbym napisać artykułu do kolejnego numeru, w którym opisałbym swoje przeżycie. Onieśmielony zgodziłem się i zapamiętałem jedynie, że mam dostarczyć kilka zdjęć, podpisy i „2k tekstu”. Wysłałem do wglądu wszystkie zdjęcia jakie porobiłem, by sobie redakcja wybrała a po dwóch czy trzech dniach, jeszcze przed opuszczeniem Japonii pierwsza wersja tekstu była gotowa.

Odpowiedź od Micza nadeszła dość szybko i brzmiała mniej więcej tak: „Michał, nie mam pojęcia co teraz zrobić. Wyszło naprawdę ciekawie i nawet wielu poprawek nie trzeba. Problem z tym, że zarezerwowałem Ci jedną stronę. Miałeś napisać 2k tekstu a tam jest 15 tysięcy znaków. Dodam, że przy naszym layoucie to jakieś 7-8 stron. Trzeba będzie to skrócić.” I tak dowiedziałem się (bo nie śmiałem wcześniej spytać), że „2k tekstu” oznacza artykuł na dwa tysiące znaków, a nie słów. Pierwsza wersja oczywiście się zachowała i pewnie ją tutaj kiedyś wrzucę.

Co do samego Pixela, w dziale Loading, oprócz najważniejszego w nim artykułu „VR Zone” zamieszczonego na 17. stronie, możemy także przeczytać o świeżutkiej wówczas książce Blake’a J. Harrisa „Wojny Konsolowe”. Premierą miesiąca było Destiny 2, której zrecenzowania podjął się Murmur. W rubryce Najlepsza Gra na Świecie Michał R. Wiśniewski dogłębnie przeanalizował grę Flashback. Zaś na stronach Secret Level Krzysztof Żołyński podjął temat ostatniej konsoli Segi, potocznie zwanego „makaronem”, Dreamcasta. Całość uzupełniają świetne, jak zwykle, felietony legend polskiego dziennikarstwa growego, m. in. Borka i Alexa a także, znanego z prowadzenia teleturnieju „Koło Fortuny” Wojciecha Pijanowskiego. Niestety, papierowe wydanie #30 numeru Pixela już się rozeszło, ale w sklepiku wydawcy nadal możecie nabyć PDFa.

// artykuły załączam dzięki uprzejmości wydawnictwa Idea Ahead

Secret Service #47 (06/1997) - okładka

Secret Service #47 (06/1997)

Czerwiec 1997

Trzecie (po Top Secret #30 i Reset #13) wydanie magazynu o grach, które miało dla mnie ogromne znaczenie to #47 numer Secret Service z czerwca 1997 roku. To tutaj nastąpił, jak wówczas go nazywałem, mój „debiut literacki”. Nie była to co prawda recenzja, ani też żaden inny artykuł (na takowy przyszło mi jeszcze poczekać dobre 20 lat). Jednak ujrzenie swojego nazwiska wydrukowanego w rubryce Tips & Tricks było dla nastolatka z siódmej klasy podstawówki niezapomnianym przeżyciem. Nawet jeśli sam tekst, nadesłany do redakcji jeszcze na kartce pocztowej, miał zaledwie trzy krótkie zdania mieszczące się w kilku linijkach.

Tip dotyczył gry Settlers 2 i odkryliśmy go sami z kolegą z bloku. Nie pamiętam już w jakich okolicznościach straciłem save’y do osadników a tym samym cały progres kampanii. Nie chcąc zaczynać wszystkiego od nowa, zaczęliśmy grzebać w plikach z katalogu SAVE i odkryliśmy plik mission.dat, w którym pierwszy wiersz zawierał ciąg zer. Po przejściu pierwszej misji, jedno z nich zamieniło się na jedynkę i dalej już poszło z górki. Niesamowicie dumni z odkrycia popędziliśmy na pocztę i wysłaliśmy poradę do redakcji Secret Service. Cała sytuacja miała miejsce gdzieś w okolicach marca i od tamtego czasu z jeszcze większą niecierpliwością wypatrywaliśmy co miesiąc w kiosku nowego numeru SS i od razu zaglądaliśmy na białe strony. Z czasem zaczęliśmy wątpić, że trafimy na łamy magazynu, ale jednak… udało się. W czerwcu, tuż przed wakacjami, zdobyliśmy respekt w szkole i na osiedlu.

Co do samego numeru, przeglądając go dzisiaj, widzę mnóstwo hitów. Zarówno w dziale zapowiedzi: Fallout, Ultima Online oraz polski Książę i Tchórz od Metropolis Software House; jak również wśród recenzowanych tytułów. Co prawda w oczach redaktorów żaden tytuł nie był na tyle wybitny by zasłużyć co najmniej na dziewiątkę, ale było sporo solidnych ósemek a wśród nich między innymi: Street Fighter 3, Dungeon Keeper, oraz Interstate ‘76. Przy czym ta ostatnia gra w oczach Gulasha zasłużyła na ocenę 9/10, ale czuł się zmuszony odjąć jeden punkt ze względu na to, iż „patch dla akceleratorów 3D kompatybilnych z Direct-X był w momencie, w którym pisał te słowa dopiero w fazie produkcji (a powinien od razu być zaimplementowany w grze)”. Coś Wam to przypomina? Dodam, że za grę odpowiada Activision. Wśród tych wszystkich tytułów jedynie ocena 7/10 dla gry Carmageddon wydaje się zdecydowanie za niska. Zwłaszcza jeżeli wczytamy się w słowa podsumowania (znów) Gulasha: „Carmageddon jest doskonale wykonanym i (o zgrozo!) miodnym produktem, który zasługuje na wysoką ocenę”.

Z innych artykułów, które rzuciły mi się w oczy, to przede wszystkim opis karty Diamond Monster 3D, akceleratora grafiki trójwymiarowej, który, jak się wkrótce okazało, na zawsze zmienił rynek gier PC. I na zakończenie coś szczególnie bliskiego mojej geekowo-nerdowej duszy. 1997 to rok, w którym Gwiezdne Wojny obchodziły 20-lecie i z tej okazji do kin trafiła poprawiona i zremasterowana edycja specjalna oryginalnej trylogii. Wtedy też ojciec zabrał mnie do kina i po projekcji pierwszej (czyli czwartej) części wyszedłem oczarowany. Od tamtego czasu, przez następne kilka lat, co najmniej do końca liceum, miałem fioła na punkcie „starłorsów”. A jednocześnie, w tymże numerze Secret Service, znalazł się także opis kolekcjonerskiej gry karcianej Star Wars: CCG. Gdy to zobaczyłem, oczywiście musiałem ją mieć. Nieważne, że wszyscy inni grali w Doom Troopera albo w Magic: the Gathering. Ja zacząłem zbierać karty z Gwiezdnych Wojen.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Secret Service #47

Reset #13 (05/1998) - okładka

Reset #13 (05/1998)

Maj 1998

W dzisiejszym kąciku prasowym kolejny numer magazynu, który ma w moim sercu bardzo szczególne miejsce. To w pewnym sensie dzięki niemu rozpoczęła się na serio moja przygoda z grami 3D. W numerze bowiem zamieszczono rozwiązanie konkursu ogłoszonego dwa miesiące wcześniej, w którym do wygrania były karty i akceleratory graficzne z serii Voodoo ufundowane przez firmę Jazz Multimedia. Mnie przypadła druga nagroda: karta Jazz Adrenaline Rush 3D z układem Voodoo Rush i 6 MB pamięci RAM na pokładzie. Co więcej, do zestawu dołączono trzy gry: Interstate ‘76, Turok oraz Mechwarrior 2 Mercenaries. Nagroda trafiła do świeżego Pentiuma II 233 MHz z 32 MB RAMu i posłużyła dość długo, bo ponad 3 lata, kiedy to przesiadłem się na Celereona 466 MHz i Rivę TNT2.

Sam numer Resetu to przede wszystkim Diuna Franka Herberta. Znajduje się w nim wiele artykułów od informacji o książkach i o samym autorze, przez wywiad z polskim tłumaczem Diuny Markiem Marszałem oraz recenzję filmu aż po papierową karciankę Dune: Eye of the Storm, zapowiedź komputerowej Dune 2000 a także recenzje dwóch pierwszych gier z uniwersum. Gdyby tego było mało, całkowicie w stylu magazynu Reset, pojawiają się artykuły bardzo luźno powiązane z tematem numeru, jak np. historia przypraw w dziejach ludzkości.

Największy hit recenzowany w tym wydaniu to bez wątpienia StarCraft. Strategia od Blizzarda a także dwa inne, dziś nieco już zapomniane tytuły: przygodówka Black Dahlia i hack ‘n slash Die by the Sword, otrzymały „dziewiątki”. Redaktorowi Bamse szczególnie przypadła do gustu ta pierwsza i określił ją „najlepiej przemyślaną od początku do końca grą w całych dziejach komputeryzacji”.

A mnie tak mi się właśnie przypomniało, że nigdy nie zapłaciłem żadnego podatku od wygranej a kwota nie była mała jak na ówczesne czasy. Według informacji zamieszczonej w teście kart firmy Jazz widnieje cena mojego Adrenaline Rusha: 830 zł + VAT, co według danych statystycznych daje równowartość dwóch minimalnych pensji. Ale po 25 latach to chyba już się przedawniło…

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Reset #13

Top Secret #30 (09/1994) - okładka

Top Secret #30 (09/1994)

Wrzesień 1994

Witam w pierwszym „treściwym” poście w 2024 roku. Korzystając z Waszych sugestii i komentarzy zamieszczonych pod noworocznym wpisem postanowiłem przywrócić kącik prasowy, który cieszył się dość dużą popularnością. Spodziewajcie się zatem podróży w przeszłość co tydzień, jeśli oczywiście tego dnia nie wypadnie żadna rocznica. Lektura akurat w sam raz do piątkowej porannej kawki.

Zaczniemy od Top Secreta, a konkretnie od numeru #30 z września 1994 roku. To dla mnie szczególnie ważny egzemplarz, gdyż był to pierwszy magazyn o grach, jaki kupiłem w kiosku. Do dziś pamiętam spoglądającego z okładki Dartha Vadera. Niestety, w TIE Fightera, którego Lord Sithów zapowiadał nie dane mi było przez długi czas zagrać, gdyż najpierw miałem zbyt słaby komputer a następnie brakowało w nim joysticka.

Po przewróceniu okładki, na kolejnej stronie ze spisem treści zalotnie spogląda na nas Vida. Wirtualna dziewczyna, którą możemy uwieść i sprawić, by odsłoniła swoje wdzięki w grze Vida X. Z innych opisywanych przez redaktorów tytułów, które dziś określilibyśmy mianem klasycznych a może i nawet kultowych to pierwsza piłka nożna od Electronic Arts: FIFA International Soccer, RPG od New World Computing: Might & Magic V a także poradniki do strategii ekonomicznych The Settlers i Theme Park.

Jak sięgam pamięcią, doskonale przypominam sobie, że w Top Secrecie dość długo recenzowano gry na platformy 8-bitowe, które na świecie już praktycznie nie istniały, ale w Polsce były nadal popularne. Mam na myśli Commodore 64 i małe Atari. Nie przypominam sobie natomiast, że w TSie był kącik konsolowy. W tym numerze magazynu pojawiły się recenzje gier na NESa… wróć, Pegasusa: The Ultimate Stuntman, The Fantastic Adventures of Dizzy, Big Nose the Caveman i Big Nose Freaks Out, czyli 4 z 5 gier, jakie pojawiły się na słynnym cartridge’u „Złota Piątka”. Przypominam, że mamy wrzesień 1994 roku i w Japonii za 3 miesiące ukaże się Sony PlayStation!

I na deser, w dziale Magia i Miecz możemy zapoznać się z grą CyberPunk 2020. Redaktor Jacek Brzeziński przedstawia podręcznik do systemu RPG, który był prekursorem naszego nowego dobra narodowego.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Top Secret #30

Secret Service #60 (09/1998) - okładka

Secret Service #60 (09/1998)

Wrzesień 1998

Dawno nie uraczyłem Was przeglądem archiwalnej prasy growej. Napełnijcie zatem kubki ulubionym napojem, zasiądźcie wygodnie przed ekranem i razem zerkniemy, o czym zaczytywaliśmy się po przyjściu ze szkoły 25 lat temu. Wrześniowy Secret Service był 60. numerem magazynu. Tematem z okładki czasopisma było Heart of Darkness (o którym pisałem na Koyomi w lipcu). Ale to nie ten tytuł zgarnął najwyższą ocenę według redakcji SS. Jedyna dziewiątka przypadła Mortal Kombat 4. I jak na Secret Service przystało, oprócz recenzji Emilusa, aż cztery dodatkowe strony poświęcono na obszerną ciosologię postaci. W końcu po to kupowało się SS w latach 90-tych, gdy jeszcze internet nie zawitał pod strzechy.

Nieco gorszą ocenę od czwartego Mortala otrzymały dwie pozostałe gry wymienione na okładce: wspomniane już wcześniej Heart of Darkness i nieco dziś już zapomniana arcade’ówka Get Medieval, a także: Urban Assault – mix strategii czasu rzeczywistego i strzelanki pierwszoosobowej, Grand Prix Legends – wyścigi Formuły 1 od Sierry oraz RTS MechCommander rozgrywany w świecie BattleTech (seria MechWarrior). Uwagę zwraca także gra Small Soldiers. To tytuł z bodajże najgorszą możliwą oceną: 1/10. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale nie kojarzę by SS przyznał niższą ocenę: 0/10 czy też 0,5/10.

Przeglądając ten egzemplarz Secret Service moją uwagę zwróciły jeszcze trzy artykuły. Pierwszy z nich to zapowiedź Heroes of Might & Magic III (którego premiera nastąpi już za pół roku – 28 lutego 1999), gdzie autor skupił się na różnicach w stosunku do drugiej części. Następny tekst to kolejny przykład jak musieliśmy sobie radzić bez dostępu do zasobów globalnej sieci: na 4 stronach dr Baton upchnął całą solucję do Final Fantasy VII. Oczywiście była ona bardzo zwięzła i dawała graczom jedynie zarys czynności, jakie należy wykonać by ukończyć grę. Na dokładne rozwiązanie tak ogromnej gry, cały ponad stustronicowy numer magazynu mógłby nie wystarczyć. I ostatni, moim zdaniem, warty wspomnienia artykuł to powrót po niemal półrocznej przerwie kącika konsolowego. Jedną z dwóch stron poświęcono newsom ze świata a na tej drugiej mogliśmy przeczytać trzy mini-recenzje, po jednej grze na każdą z ówcześnie najpopularniejszych konsol: Tekken 3 na PlayStation (ocena: 10/10), Azel: Panzer Dragoon Saga na Saturna (ocena: 9/10) i Banjo-Kazooie na Nintendo 64 (ocena: 9/10).

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Secret Service #60

Play #34 (06/2003) - okładka

Play #34 (06/2003)

Czerwiec 2003

Magazyn Play zadebiutował w połowie 2000 roku i wydawany był przez ponad 12 lat. Początkowo zajmował się zarówno rynkiem gier PC, jak i konsolowych, przy czym po około dwóch latach porzucono tematykę konsol. Był przeznaczony raczej dla młodszych (ale nie najmłodszych, jak np. Cybermycha) czytelników. Świadczą o tym przede wszystkim bardzo kolorowa szata graficzna z dużą ilością grafik i nieco mniejszą objętością tekstów a przede wszystkim liczne dodatki takie jak plany lekcji, naklejki czy plakaty. Jak zauważył Avok z serwisu zapach-papieru.pl polski Play to kopia hiszpańskiego „Juegos & Cia”. Do tego stopnia, że w pierwszym numerze rodzimej edycji zamiast zdjęcia polskiej redakcji wrzucono fotkę ich hiszpańskich kolegów.

Dziennikarze „Juegos & Cia” jako redakcja „Play’a”

20 lat temu, w czerwcowym wydaniu, tematem numeru był Enter the Matrix. Grze, której akcja toczy się w uniwersum stworzonym przez rodzeństwo Wachowskich poświęcono 4 strony plus okładkę. Co więcej, nie była to jeszcze recenzja zakończona oceną a jedynie bardzo obszerna zapowiedź po wstępnym ograniu tytułu przez redaktorów. W ogóle w tym numerze Play’a było dość niewiele recenzji – na zaledwie ośmiu stronach opisano jedynie: Vietcong, Indiana Jones and the Emperor’s Tomb, Championship Manager 4 i Master Rallye – Wyścig Mistrzów. Przy czym ta ostatnia gra nie otrzymała oceny, gdyż jej wydawcą była spółka Axel Springer – właściciel magazynu.

Play to także różnego rodzaju „pojedynki” gier. Na dwóch sąsiadujących stronach zestawiano ze sobą tytuły z tego samego gatunku o podobnej tematyce. I tak, w czerwcu 2003 porównywano nadchodzące FPSy Red Faction II i polskiego Chrome’a. A także najwyżej ocenioną grę numeru Vietcong z dostępnym już od kilku miesięcy Delta Force: Helikopter w Ogniu. Zalążkiem czegoś, co dziś nazwalibyśmy działem retro, była rubryka Replay, w której opisywano nieco starsze tytuły, takie jak: Toca Touring Car Championship, Age of Empires, czy też Icewind Dale.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Play #34