Archiwum kategorii: prasa komputerowa

Gambler #50 (01/1998) - okładka

Gambler #50 (01/1998)

Styczeń 1998

Był taki okres w późnej podstawówce, że czytałem niemal wszystkie pisma o grach. Oczywiście nie kupowałem ich, na tyle nie pozwalało skromne kieszonkowe. W paczce kumpli z klasy rozdzieliliśmy między siebie różne tytuły dostępne na rynku i po przeczytaniu wymienialiśmy się. Mnie przypadł Gambler (którego kupowałem równolegle najpierw z Top Secretem a po jego upadku z Secret Service). Lubiłem ten magazyn, zwłaszcza jego żółte strony, gdzie oprócz cheatów i tipsów mieściły się rubryki rożnych „klubów”: RPGów, FPSów, strategii, symulacji, gier sportowych, ale przede wszystkim Diskeditor Dream Team, czyli rubryka wynosząca cheatowanie na nieco wyższy poziom. Zamiast wpisywania kodów w trakcie rozgrywki, objaśniano jak edytować save’y lub pliki konfiguracyjne, by zwiększyć ilości zasobów, odblokować niedostępne plansze czy przedmioty.

W styczniu 1998, a więc dokładnie 25 lat temu, ukazał się jubileuszowy, pięćdziesiąty numer Gamblera. Tytuł gry miesiąca przyznano nieco dziś zapomnianemu RPGowi Lands of Lore: Guardians of Destiny, którego recenzował Jacek Piekara, obecnie bardziej kojarzony jako pisarz fantasy, autor Cyklu Inkwizytorskiego o przygodach Mordimera Madderdina, niż jako redaktor magazynów o grach. Patrząc na inne recenzje, bardzo zdziwiły mnie oceny niektórych tytułów. Gry, które uważam za naprawdę przyzwoite i w które sporo się wówczas zagrywałem: Total Annihilation, oraz Star Wars: Shadows of the Empire otrzymały zaledwie 65% i 69%. Natomiast taki Take No Prisoners, o którym już zupełnie świat zapomniał i który w innych magazynach otrzymywał noty właśnie w okolicach 7/10, w Gamblerze był drugim najlepszym tytułem tego numeru i z oceną 85% otrzymał odznakę wyróżnienia.

Przeglądając Gamblera po raz pierwszy po dobrych 20 latach zdziwiła mnie jedna rzecz. Zawsze miałem ten tytuł za czasopismo stricte PC-towe, w przeciwieństwie do takiego Secret Service, gdzie zwłaszcza po premierze na polskim rynku PSXa, Saturna i Nintendo 64 kącik konsolowy był ważną rubryką. Tymczasem, porównując te dwa tytuły i to dokładnie z tego samego roku i tego samego miesiąca widzę, że w SSie czysto konsolowa była cała jedna strona (plus dwie, jeśli liczyć do tego Kombat Korner), zaś w Gamblerze aż dziesięć. Pamięć już nie ta, ale może ma to związek z faktem, że mniej więcej wtedy wydawca Secret Service przeniósł nie-pecetowe treści do nowego magazynu NEO.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Gambler #50

Secret Service #53 (01/1998) - okładka

Secret Service #53 (01/1998)

Styczeń 1998

Moje „Top 3” czasopism o grach z lat 90-tych zamyka „Secret Service”, aczkolwiek kolejność jest zupełnie przypadkowa. Każde z nich cenię tak samo, każde z innego powodu. Z Secret Service moja przygoda trwała najdłużej. Pierwszy egzemplarz, jaki nabyłem to #36 z czerwca 1996 roku i kupowałem aż do samego końca: 60 numerów przez pięć i pół roku. Wydanie sprzed ćwierć wieku – #53 ze stycznia 1998 ma dwa tematy przewodnie. Pierwszy z nich to recenzja Quake’a 2, zakończona oceną 10/10. Czy słuszna? Moim zdaniem jak najbardziej. Wszystkie trzy pierwsze Quake’i zasługują na dziesiątkę. Są to zupełnie inne gry, ale każda z nich na swój sposób jest bliska ideałowi i nawet teraz po tylu latach z przyjemnością do nich wracam.

Numer pełen jest również rozmaitych symulatorów: od rekreacyjnego Flight Unlimited 2, przez osadzony w realiach wojny na Półwyspie Koreańskim Sabre Ace, oraz futurystyczny space-sim I-War, aż po (nawet w dzisiejszych czasach uchodzący za) supernowoczesny F-22 Raport. Najlepszym, według redaktorów, okazał się Longbow 2 – symulacja śmigłowca szturmowego AH-64 Apache, nieformalnie okrzyknięta przez recenzenta symulatorem roku 1997. W przeciwieństwie do Resetu ze stycznia 1998, redaktorzy Secret Service przynawali oceny ciut bardziej zachowawczo. Pomijając maksymalną notę Quake’a 2, pojawiły się tylko dwie „dziewiątki”: wspomniany wcześniej Longbow 2, oraz pierwszy MMORPG z prawdziwego zdarzenia, czyli Ultima Online. W numerze pojawia się kilka innych dziewiątek, ale są to tytuły z poradnikowego działu „W Imadle”, recenzowane wcześniej.

Przeglądając po 25 latach ten numer SS, moją uwagę zwrócił jeden artykuł z zapowiedzi, dotyczący gry Prey. Na początku 1998 roku, niemal 3 lata od pierwszych wzmianek o tym tytule wydawało się, że jest on bliski ukończeniu. Redaktorzy zapowiadali, że gra „ukaże się prawdopodobnie dopiero pod koniec 1998 roku”. Jak potoczyły się losy tej produkcji? Doskonale wiemy – Prey został wydany dopiero w 2006 roku i dla mnie był jednym z pierwszych tytułów, jakie ogrywałem na Xboksie 360. Co więcej, artykuł w SSie jest pełen delikatnych prztyczków w stronę id Software dotyczących innowacji FPSów, nad jakimi (wówczas) 3D Realms pracowało. I tu znów chichot historii – finalna wersja Prey’a używała zmodyfikowanego silnika id Tech 4 (znanego z Dooma 3), zaś kilka lat później prawa do tytułu przejęła Bethesda i tym samym wszystko trafiło pod skrzydła jednego właściciela – ZeniMax.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Secret Service #53

Top Secret #14 (01/1993) - okładka

Top Secret #14 (01/1993)

Styczeń 1993

Dziś pora na drugie z czasopism, które po latach bardzo ciepło wspominam. Podobnie jak dla wielu graczy z mojej generacji, to właśnie Top Secret był moim pierwszym magazynem o grach komputerowych. Przyczyna bardzo prozaiczna – był pionierem na polskim rynku i przez pewien czas nie było nic innego. Pierwszy numer magazynu ukazał się w październiku 1990 roku, zaś ostatni #54 sześć lat później – we wrześniu 1996.

Zerknijmy, o czym pisali redaktorzy Top Secreta równe 30 lat temu. Nie miałem tego numeru. Moje pierwsze wydanie TSa nabyłem jakieś półtora roku później. Następnie wpadły mi w ręce jakieś, wówczas już archiwalne numery, ale egzemplarza ze stycznia 1993 roku wśród nich nie było. Przeglądając spis treści nie znalazłem wśród recenzowanych gier żadnych tytułów, które po tych 30 lat wymienilibyśmy jako ponadczasowe dzieła. Może poza Indiana Jones and the Fate of Atlantis, ale akurat LucasArts stworzył tyle innych doskonałych point and clicków, że naprawdę ciężko wyłonić najlepszą.

Oprócz przygód doktora Jonesa w tym wydaniu Top Secreta zrecenzowano RPGa od studia Silmarils – Ishar, który otrzymał maksymalną ocenę we wszystkich trzech kategoriach: dźwięk, grafika i ocena ogólna. Mogliśmy także przeczytać o trzeciej części policyjnej przygodówki od Sierry – Police Quest, symulatorze helikoptera Commanche od Novalogic, a także o nieco dziś zapomnianych platformówkach: Ugh! i Colgate. Z całego numeru mnie jakoś najbardziej ta ostatnia pozycja utkwiła w pamięci. Przygody uśmiechniętego ząbka Haralda strzelającego z pasty do zębów do bakterii były jedną z pierwszych gier, gdzie marka zupełnie niezwiązana z branżą gier, promowała się właśnie dzięki temu medium. A już na pewno pierwszą taką grą, z jaką ja osobiście się spotkałem.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Top Secret #14

Reset #9 (01/1998) - okładka

Reset #9 (01/1998)

Styczeń 1998

Przyzwyczaiłem się przez te dwa lata do publikowania w piątki. Dlatego po tegorocznej zmianie terminarza, odniosłem wrażenie, że jakoś pusto się tu dzisiaj zrobiło. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że oprócz wspominania gier, można by też zerknąć co X lat temu pisała o nich prasa. Zobaczymy, jak przyjmie się nowy dział bloga. Planuję zostawić go na piątki, w które akurat nie przypada żadna okrągła rocznica.

Na pierwszy ogień wziąłem Reset – czasopismo, który darzę chyba największym sentymentem z czasów świetności kolorowych magazynów o grach. Wydanie styczniowe, rocznik (a jakże by inaczej) 1998, czyli numer, który w kioskach mogliśmy znaleźć okrągłe 25 lat temu. Okładka, jak i gra miesiąca to doskonała przygodówka od LucasArts, trzecia część przygód Guybrusha Threepwooda na Małpiej Wyspie, czyli The Curse of Monkey Island. W dalszej części numeru znajdziemy oczywiście recenzję, którą redaktor Bamse podsumował oceną 9/10, natomiast w dziale Poradniki solucję.

Dziewiątka to całkiem popularna ocena w tym numerze, choć trudno się dziwić, gdyż otrzymały ją takie hity jak: Quake 2, PC-towy port Virtua Fighter 2, Tomb Raider 2 oraz TOCA Touring Car Championship. Inne gry, które znalazły się zarówno w tym numerze, jak i w mojej pamięci to: Nuclear Strike (oceniony na 7/10) oraz pierwsze Grand Theft Auto, które otrzymało ósemkę. Reset to jednak nie tylko recenzje najnowszych gier, podobnie jak odchodzący właśnie Pixel, sporą część magazynu zajmowała publicystyka mniej lub bardziej związana z elektroniczną rozrywką. I tak, w kąciku Quakeworld Roos opisał ówczesną scenę hitu od idSoftware, w Odlotach moją uwagę zwrócił artykuł dotyczący kolonizacji Marsa, zaś w dziale Internet mogliśmy przeczytać… recenzję przeglądarki Internet Exlporer 4.0.

Pełne wydanie zarchiwizowane w serwisie archive.org: Reset #9