Archiwa tagu: zręcznościowe

Manic Miner #00

Manic Miner

lipiec 1983

40 lat temu Wyspy Brytyjskie podbił Manic Miner – platformówka na ZX Spectrum napisana przez Matthew Smitha i wydana przez Bug-Byte Software. Tak rozpoczęła się seria o przygodach górnika Willy’ego, która z czasem dorobiła się kilku mniej lub bardziej oficjalnych sequeli oraz licznych portów i remake’ów na wszelkie platformy. Zarówno autoryzowane: od 8-bitowych Atari, Commodore przez Amigę i GameBoy Advanced aż po Xboxa 360, jak również przeróbki zrobione przez fanów na: PC, Macintosh, Atari ST, Sony PlayStation, Nintendo 64 i wiele innych.

Manic Miner – ZX Spectrum 48K

Bardzo dogłębną analizę Manic Miner i późniejszych sequeli Jet Set Willy przeprowadził Marcin M. Drews w artykule, który ukazał się w #74 numerze Pixela w rubryce Hall of Fame – Najlepsza Gra na Świecie, który w możecie nabyć w Sklepiku Pixela zarówno w PDFie, jaki i w wersji drukowanej. Do tej ostatniej dołączony jest komiks „Mój Przyjaciel Willy” autorstwa Bartka Kluski i Tomka Kleszcza z przygodami górnika.

// screenshoty z serwisu MobyGames

Bomberman #00

Bomberman

lipiec 1983

Mniej więcej 40 lat temu miała swój początek seria Bomberman. Pierwsza część ukazała się w lipcu 1983 roku na japońskie 8-bitowce (m.in MSX, Fujitsu FM-7, NEC PC-88 i Sharp X1) dzięki firmie Hudson Soft Company Ltd. Ta odsłona trafiła także do Europy – na komputerach ZX Spectrum została wydana pod tytułem Eric and the Floaters. W Polsce największą popularność zdobył Bomberman z 1990 roku, który na Amidze, Atari ST i pod DOSem ukazał się jako Dyna Blaster. Dziś marka jest w rękach Konami a najnowsza część Super Bomberman R 2 została zapowiedziana na wrzesień i ukaże się na wszystkie główne platformy.

// screenshoty z serwisu MobyGames

Super Mario All-Stars #01

Super Mario All-Stars

14 lipca 1993

30 lat temu ukazał się Super Mario All-Stars na konsolę Super Nintendo (a właściwie na Super Famicom, gdyż tego dnia premiera miała miejsce w Japonii). Cartridge zawierał coś, co dzisiaj nazwalibyśmy remasterem wszystkich gier Super Mario wydanych na NESa:

  • Super Mario Bros.
  • Super Mario Bros.: The Lost Levels (w Japonii wydane jako Super Mario Bros. 2)
  • Super Mario Bros. 2 (w Japonii wydane jako Super Mario USA)
  • Super Mario Bros. 3

Każda z części przygód braci hydraulików zawierała dokładnie to samo, jeśli chodzi o rozgrywkę, ten sam zestaw poziomów do przejścia. Jednak ulepszono w nich grafikę i dźwięk, jak również dodano opcję zapisu stanu gry.

// screenshoty z serwisu MobyGames

Heart of Darkness #01

Heart of Darkness

4 lipca 1998

25 lat temu miała miejsce premiera platformówki Heart of Darkness. Gra od paryskiego dewelopera Amazing Studio, której powstanie nadzorował sam Éric Chahi, twórca kultowego Another World. Z samej gry niewiele pamiętam, ale wiem, że rodziła się długo i w wielkich bólach. Zanim otrzymaliśmy Duke Nukem Forever, to właśnie Heart of Darkness było synonimem tytułu od dawna zapowiadanego, którego premierę wielokrotnie przekładano i który wydawało się, że nigdy się nie ukaże. A gdy już ujrzał światło dzienne, okazało się, że jest spóźniony o co najmniej kilka lat, przez co zarówno w prasie, jak i wśród graczy otrzymywał oceny delikatnie mówiąc średnie.

// screenshoty i grafiki z serwisu MobyGames

Banjo-Kazooie #00

Banjo-Kazooie

29 czerwca 1998

Platformówki w pełnym 3D to początkowo zdecydowanie domena Nintendo 64. Po doskonałym Mario 64, dla którego wielu graczy specjalnie kupiło nową konsolę wielkiego „N”, kolejnym przedstawicielem gatunku było Banjo-Kazooie od studia Rare. Seria o przygodach niedźwiadka Banjo i ptaszka Kazooie zadebiutowała dokładnie 25 lat temu i do dzisiaj dorobiła się w sumie 5 gier. Najpierw na konsole Nintendo 64 i GameBoy a następnie, po przejęciu studia przez Microsoft, na Xbox 360. Obecnie we wszystkie główne części sagi możemy zagrać właśnie na konsolach giganta z Redmond dzięki wydanej w 2015 kompilacji Rare Replay gromadzącej największe hity angielskiego studia.

// screenshoty i grafiki ze strony MobyGames

Flappy Bird #01

Flappy Bird

24 maja 2013

10 lat temu w Apple’owym AppStorze pojawiła się dość niepozorna gra, stworzona przez wietnamskiego programistę o nazwisku Dong Nguyen. Przez pierwsze kilka miesięcy była jedną z tysięcy aplikacji, jakie każdego dnia trafiają do sklepu z oprogramowaniem na iPhone’y. Wszystko zmieniło się w styczniu 2014 roku, gdy PewDiePie, jeden z najsłynniejszych YouTuberów w historii, zdecydował się zrecenzować Flappy Bird na swoim kanale.

Od tego momentu popularność wietnamskiej gry wystrzeliła w kosmos. Aplikacja momentalnie stała się najczęściej pobieranym tytułem w Stanach Zjenoczonych, Chinach i w wielu innych lokalizacjach. U szczytu popularności autor zarabiał 50 tys. dolarów dziennie na wyświetlanych reklamach. A mimo to w lutym 2014 zdecydował się skasować grę ze sklepów Apple i Google. Jak przyznał Nguyen w wywiadzie dla Forbesa, jego ideą było stworzenie prostej gry pozwalającej na zrelaksowanie się w kilka minut. Zauważył jednak, że Flappy Bird stał się na tyle wciągający a wręcz uzależniający, że uznał to za problem i najlepiej byłoby, aby Flappy Bird zniknął na zawsze.

Oryginalny Flappy już nigdy więcej się w sklepach nie pojawił, ale zostały one wręcz zalane przez mniej lub bardziej udane klony. Dziś natomiast można sobie taką imitację ściągnąć z GitHuba, samemu skompilować i wgrać na smartfona.

// screenshoty z serwisu MobyGames

Sonic Heroes #01

Sonic Heroes

30 grudnia 2003

Można powiedzieć, że 19 lat temu growe piekło (nie po raz pierwszy z resztą) zamarzło. 30 grudnia 2003 roku ukazał się Sonic Heroes. Niby nic nadzwyczajnego, ot kolejna odsłona flagowej platformówki Segi. Jednak była to pierwsza gra z niebieskim jeżem w roli głównej, która nie została wydana na stacjonarną konsolę Segi; scenariusz, który jeszcze kilka lat wcześniej wydawał się zupełnie niemożliwy.

Wszyscy pamiętamy, ewentualnie możemy przeczytać w znakomitej książce Blake’a J. Harissa, o wojnach konsolowych toczonych w latach 90-tych przez Nintendo i Segę, a także o roli jaką odegrał Sonic stając się maskotką korporacji z Tokio. Zgodnie z powiedzeniem „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, wojnę ostatecznie wygrało Sony. Przełom XX i XXI wieku to na rynku konsol czas bezapelacyjnej dominacji PlayStation. Nintendo pogrążyło się w stagnacji na dobrych kilka lat, aż do premiery Wii. Sega natomiast porzuciła rynek sprzętu w 2001 roku, kończąc produkcję Dreamcasta, który nie wytrzymał konkurencji ze strony PlayStation 2.

Od tej pory właściciele Sonica stali się deweloperem third party, skupiającym się na produkcji gier na sprzęty innych producentów, w tym swych niedawnych wrogów: Nintendo i Sony. Ta decyzja z pewnością uratowała Segę. Korporacja uniknęła bankructwa i już w dwa lata po tej decyzji ponownie zaczęła generować zyski. Dziś jest właścicielem wielu cenionych franczyz, a my gracze możemy pobiegać niebieskim jeżem niezależnie od tego jaki sprzęt posiadamy w domu.

// screenshoty z serwisu MobyGames

Mario Bros. #01

Mario Bros.

9 września 1983

Pierwsza gra z hydraulikiem Mario w roli głównej? Część z Was z pewnością odpowie Super Mario Bros, w którego zagrywaliśmy się wszyscy na Pegasusie i który z czasem urósł do miana legendy. Niestety, nie będzie to prawidłowa odpowiedź. Czemu z resztą się dziwić, skoro po otworzeniu oficjalnej strony Nintendo otrzymujemy obrazek z tej właśnie pozycji, wydanej w 1985 roku na NESa. Nawet producent nie pamięta, lub nie chce pamiętać, że to wcale nie była pierwsza gra z Mario w tytule. Palma pierwszeństwa należy się grze (a właściwie grom, ale o ty za chwilę) Mario Bros, której domowa edycja została wydana 39 lat temu na (jakże by inaczej) Famicoma w Japonii.

Czasy, gdy konsola, komputer lub inne urządzenie do elektronicznej rozrywki zawitało pod każdym dachem miały dopiero nadejść, nawet w najbardziej uprzemysłowionych regionach świata. Producenci gier na pierwszym miejscu stawiali wówczas salony gier z maszynami arcade i to właśnie tam, Mario Bros ukazał się kilka miesięcy wcześniej, w czerwcu 1983 roku. Były to też czasy, gdy Nintendo nie zamknęło się jeszcze w swoim ekosystemie i wydawało gry na konkurencyjne platformy. Oprócz automatów arcade i Famicoma/NESa, Mario Bros ukazał się także na: Atari 2600/5200/7800, małym 8-bitowym Atari, Commodore 64, Amstradzie CPC, ZX Spectrum a także na lokalnych japońskich 8-bitowcach NEC PC-88 i Fujitsu FM-7.

Wspomniałem we wstępie, że Mario Bros to gry (a nie gra), w których Mario po raz pierwszy stał się tytułowym bohaterem. W marcu tego samego roku, a więc trzy miesiące wcześniej ukazała się zupełnie niezwiązana, choć nosząca ten sam tytuł, edycja kieszonkowej konsolki Game & Watch Multi Screen, w której bracia Luigi i Mario pracują w rozlewni i przenoszą palety z butelkami pomiędzy taśmociągami aż po załadunek na ciężarówkę. Na zakończenie warto przypomnieć, że Mario Bros wcale nie był też pierwszą grą, w której mogliśmy zobaczyć wąsatego hydraulika i na początku wcale nie nazywał się on Mario, ale do tego wrócimy przy innej okazji.

// screenshoty własne zrobione na NESie Mini

Duke Nukem #01

Duke Nukem

1 lipca 1991

Atomowy Książę już raz gościł na łamach Koyomi – niecałe półtora roku temu, gdy obchodziliśmy 25-lecie powstania gry Duke Nukem 3D. Dziś jednak świętujemy jego prawdziwe urodziny, albowiem 31 lat temu, w poniedziałek 1. lipca ukazała się pierwsza część Duke Nukem. Gra powstała wyłącznie pod DOSa i była platformówką garściami czerpiącą z Turricana czy też Mega Mana. Jak na owe czasy, biorąc pod uwagę system, na jaki się ukazała, gra była dość nowatorska. Przypomnijmy sobie inne DOSowe platformówki z tamtego okresu: Prince of Persia, Prehistorik, czy też Another World. Żadna z nich nie posiadała płynnie przesuwającego się tła, czegoś co np. Super Mario Bros na NESa oferował niemal 6 lat wcześniej. Po dojściu do brzegu ekranu, bohater, którym sterowaliśmy pojawiał się w przeciwległym krańcu a całe tło zmieniało się symulując przemieszczenie się do sąsiedniej lokacji.

Na domowych konsolach do gier (nie tylko na NESie, ale także np. na Master System od Segi) scrollowanie tła było wspierane hardware’owo przez układ graficzny. Ówczesne PC-ty tego nie potrafiły i każda zmiana klatki animacji wiązała się z jej ponownym przeliczeniem i narysowaniem w całości. A na to po prostu brakowało mocy obliczeniowej. Efektywny algorytm płynnej zmiany tła opracował dopiero John Carmack, wykorzystując nowe możliwości układów EGA, ale tą opowieść zostawię na kiedy indziej, przy okazji omawiania którejś z wczesnych gier id Software. Duke Nukem, w odróżnieniu od wielu innych DOSowych gier swego gatunku z tamtych czasów posiada w pełni płynnie przesuwaną scenerię, we wszystkich czterech kierunkach. Todd Replogle, współtwórca Atomowego Księcia, w jednym z wywiadów przyznał, że Carmack pomagał mu zaimplementować tę funkcję w nadchodzącej grze. Nie udało mi się zweryfikować tej informacji z drugiej strony. Jeden z mistrzów Dooma nie pojawia się co prawda na liście twórców Duke’a, ale widzimy na niej specjalne podziękowania dla id Software.

Inna ciekawostka z historii Duke Nukem to, jak możecie zauważyć na screenach, przez pewien czas gra nosiła tytuł „Duke Nukum”. To nie pomyłka, ani nie wytwór naszych braci zza wschodniej granicy sprzedających ongiś towary na Stadionie Dziesięciolecia. Po premierze pierwszej wersji gry, Apogee Software zorientowało się, że w kreskówce Kapitan Planeta i Planetarianie znajduje się postać o tej samej nazwie. Aby uniknąć ewentualnych pozwów o naruszenie praw autorskich, twórcy gry zdecydowali się zmienić jedną literę w imieniu swojego bohatera i wersja 2.0 platformówki została wydana pod innym tytułem. Wkrótce okazało się jednak, że producenci animacji nigdzie nie zarejestrowali swojej postaci, więc zrobiło to Apogee i sequele przygód Atomowego Księcia zostały wydane już pod znanym obecnie szyldem.

Ku mojemu zdziwieniu, pierwszych dwóch odsłon Duke Nukem nie da się dziś legalnie kupić. Z pewnością po raz kolejny jesteśmy ofiarami jakiś sporów prawnych, wygasłych licencji, czy tym podobnych. Przeszukując swoją bibliotekę na GOGu, ku jeszcze większemu zdziwieniu zobaczyłem, że posiadam platformówki z Atomowym Księciem w swojej kolekcji. Chwila wertowania starych maili i faktycznie, w grudniu 2015 korzystając z promocji „Farewell Duke” zakupiłem cztery gry: Duke Nukem 1, 2, Manhattan Project oraz Balls of Steel za €1.77. Czasem jednak chomikowanie gier w różnych promocjach i odkładanie ich na hałdę (bo już przecież nie kupkę) wstydu popłaca. Bo jak już nie pierwszy raz się przekonałem, w momencie, gdy najdzie człowieka ochota na odpalenie jakiegoś tytułu, okazuje się, że nigdzie nie jest dostępny.

// screenshoty własne z wersji dostępnej kiedyś na GOGu

Chocobo Racing #01

Chocobo Racing

18 marca 1999

Zostajemy na kolejny tydzień wśród gier wyprodukowanych przez Square Soft. 23 lata temu posiadacze PlayStation otrzymali Chocobo Racing, namiastkę kultowego Mario Kart. To dość dobry moment, by przypomnieć o tym tytule, gdyż kilka dni temu na Switcha ukazał się sequel – Chocobo GP.

Z oczywistych względów na konsoli Sony nie dane nam było sterować pojazdami kierowanymi przez wąsatego hydraulika i spółkę, jednak arcade’owe wyścigi postaci ze świata Final Fantasy dość dobrze oddają ducha pierwowzoru. Momentami, zbyt dobrze. Grając w Chcobo Racing miałem wręcz wrażenie, że uruchomiłem jakiegoś moda do Mario Kart 64. W obu grach mamy po ośmiu zawodników do wyboru, za to liczba tras oferowana przez Chocobo stanowi ledwie połowę tych dostępnych u konkurencji. Jeśli chodzi o bronie i inne przeszkadzajki, panowie ze Square nie wykazali się kreatywnością. Zamiast skorupy żółwia mamy kulę ognia, zamiast skórki od banana zamarzniętą kałużę. Takie analogie można mnożyć w nieskończoność. Również wygląd niektórych torów sugeruje, że twórcy Chocobo Racing spędzili sporo czasu grając na Nintendo 64.

Tak jak wspomniałem na początku, dzisiejszy jubilat dawał posiadaczom PlayStation jedynie namiastkę wrażeń, jakie mogli odczuć posiadacze Nintendo 64. Gra uzyskała mieszane oceny ze średnią oscylującą w okolicach 60-70%. Główne zarzuty to przede wszystkim odtwórczość w stosunku do Mario Kart, bardzo krótki tryb fabularny i brak trybu PvP, gdzie na arenie moglibyśmy jeździć i walczyć z przeciwnikiem.

Po tylu latach można by się spodziewać, że Square przemyślało błędy przeszłości i Chocobo GP będzie bardziej konkurencyjnym tytułem. Zwłaszcza, że zostało wydane wyłącznie na Switcha, gdzie niepodzielnie króluje Super Mario Kart 8. Już widać jednak, że tak się nie stanie. Najnowsza produkcja w serwisie Metacritic uzyskuje od recenzentów podobne oceny co poprzednik, za to od graczy w chwili, gdy piszę te słowa, średnia wynosi 2/10. O samej rozgrywce większość wypowiada się w dość ciepłych słowach, za to model biznesowy polegający na wydaniu gry w pełnej cenie produkcji AAA i wrzucenie do niej wręcz przesadnej ilości mikrotransakcji zakrawa na skandal. Panowie ze Square-Enix: albo robimy mobilkę free-to-play na telefony i kosimy portfele użytkowników na dodatkowej treści, albo wydajemy tytuł w pełnej cenie i zarabiamy na samej sprzedaży.

// screenshoty własne